Szef Poczty Polskiej wprowadza restrykcje rodem z PRL. – „Uwaga! Szokujące łamanie podstawowych praw obywatelskich na Poczcie Polskiej!” – informują pocztowcy. – „Poczta znów przypomina swoim pracownikom, że cenzura w dalszym ciągu obowiązuje i jednocześnie przestrzega przed dziennikarzami sugerując, że ci cwani cholernicy i wyłudzacze informacji mogą się podszywać nawet pod klientów!” – piszą na swojej stronie Pocztowcy czas na strajk. – „Dziennikarz twoim wrogiem! Zarząd wie co mówi, zarząd dba o twoje dobro i bezpieczeństwo!” – ironicznie podkreślają pracownicy Poczty Polskiej w mediach społecznościowych.
Warto przypomnieć byłemu wiceministrowi z MON, że art. 54 ust.1 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. stanowi:
„Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji”.
Trudno bardziej jasno stwierdzić, że wszystkim obywatelom Rzeczypospolitej Polskiej gwarantuje się wolność wyrażania swoich poglądów za pomocą wszelkich dostępnych środków ich uzewnętrzniania. Do takich środków zaliczamy m.in. prasę, telewizję, radio oraz internet.
Jednak Poczta Polska nic sobie z tego nie robi i łamie prawo do wolności wypowiedzi. W świetle wiadomości rozsyłanych do pracowników, o której mowa, jedyną osobą uprawnioną do udzielania wypowiedzi mediom jest rzecznik prasowy spółki, ewentualnie pracownik, który otrzymał zgodę od pełniącej tę funkcję.
Pocztowcy publikują jak dowód e-mail rozesłany do pracowników Poczty Polskiej:

Takie przedsiębiorstwo użyteczności publicznej jak Poczta Polska, które ma wypisane na swoich sztandarach niesienie misji społecznej, powinno być dla innych podmiotów przykładem do naśladowania z zakresu wzorowego przestrzegania i respektowania praw ustanowionych przez państwo Polskie, w tym przede wszystkim Konstytucji RP oraz Kodeksu Pracy. Skoro państwowy gigant ma w głębokim poważaniu prawo ustanowione przez państwo, niemiłosiernie od wielu lat wyzyskuje swoich pracowników, łamie ich elementarne prawa, bez żadnej reakcji ze strony władz państwa, to, z jakim państwem mamy do czynienia? Ano z państwem pozornej demokracji, bo dla ludzi władzy najważniejsze są majowe wybory!
Przypominamy piszą Listonosze Polska na swojej stronie na FB: ograniczanie przez pracodawcę wolności wypowiedzi swoich pracowników jest BEZPRAWNE! Przedstawiamy fragment treści orzeczenia sądu w sprawie Zbyszka Trochimiaka, listonosza zwolnionego dyscyplinarnie przez Pocztę m.in. za krytykowanie pracodawcy w mediach. Zbyszek wyrokiem sądu został przywrócony do pracy wraz z otrzymaniem zaległego wynagrodzenia oraz odsetkami.
Fragment orzeczenia:
„W ocenie Sądu Rejonowego całkowicie nieuzasadniony jest także drugi postawiony powodowi zarzut, odnoszący się do udzielonych przez powoda wywiadów w prasie i radiu. Z ustaleń faktycznych wynika, że u strony pozwanej obowiązują wytyczne do działalności komunikacyjnej i informacyjnej, zgodnie z którymi, do udzielenia informacji środkom społecznego przekazu w imieniu spółki oraz prezentowania informacji o spółce na konferencjach branżowych i panelach dyskusyjnych upoważnieni są wyłącznie: członkowie zarządu, dyrektor biura (…) w Centrali spółki, rzecznik prasowy, kadra kierownicza lub specjaliści w uzgodnieniu z dyrektorem (…) lub osobą przez niego wyznaczoną. Wytyczne te stoją jednak w sprzeczności z przepisami ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe (j.t. Dz.U. z 2018, poz. 1914 ze zm.). Zgodnie bowiem z art. 11 ust. 1 ustawy, dziennikarz jest uprawniony do uzyskiwania informacji w zakresie, o którym mowa w art. 4 (a więc o działalności pracodawcy o ile nie są one objęte tajemnicą lub nie naruszają prawa do prywatności), nie tylko od osób zobowiązanych w myśl ust. 2 do ich udzielenia, ale także w oparciu o ust. 3 mają prawo nawiązywać kontakty z pracownikami oraz swobodne zbierać wśród nich informacje i opinie, natomiast kierownicy jednostek organizacyjnych są obowiązani umożliwiać dziennikarzom wykonywanie tych czynności. Umożliwienie zbierania przez dziennikarzy informacji wśród pracowników (nie będących kierownikiem, zastępcą kierownika, rzecznikiem, ani też osobą upoważnioną do kontaktów z prasą), nie oznacza wprawdzie obowiązku pracownika wypowiadania się w prasie, gdyż jest to tylko jego uprawnienie. Jednak to sam pracownik, a nie pracodawca (za pracownika) może zdecydować czy może (chce) udzielić wywiadu, czy też nie.
Nie sposób nie zwrócić tutaj uwagi również na regulacje ponad ustawowe. Otóż art. 54 ust. 1 Konstytucji RP, zapewnia każdemu wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Zasada ta znalazła swoje odzwierciedlenie również w Prawie prasowym. Zgodnie z art. 5, każdy obywatel, zgodnie z zasadą wolności słowa i prawem do krytyki, może udzielać informacji prasie. Co więcej nikt nie może być narażony na uszczerbek lub zarzut z powodu udzielenia informacji, jeżeli działał w granicach prawem dozwolonych.
Strona pozwana nie mogła więc skutecznie wyłączyć możliwości udzielania informacji na temat jej działalności przez jej pracowników, w tym również tych, którzy nie zostali przez nią do tego upoważnieni. Powód nie wypowiadał się w imieniu Poczty – jako jej rzecznik lub dyrektor jednostki – ale we własnym imieniu, jako jeden z pracowników. Udzielenie przez powoda wywiadów dziennikarzom radia Wnet.fm i Gazety (…) nie stanowiło samo w sobie jakiegokolwiek naruszenia podstawowego obowiązku pracowniczego, pracodawca nie może bowiem zakazać skutecznie pracownikowi udzielania wypowiedzi dla mediów.”
No i Poczta Polska SA poszła tą samą drogą, co od dekad podążają inne firmy. A także urzędy. Nie sposób uzyskać opinii sędziego, prokuratora, urzędnika skarbówki, zus-mana, pracownika dużej firmy (np. Fiata czy Opla – w drugim przypadku sam próbowałem jakieś 10 lat temu). Zwracam jednak uwagę, że to nie jest zakaz (brak np. sankcji), ale przypomnienie obowiązujących na całym świecie zasad. Przypominam zwolennikom paplania o wszystkim, że w przypadku firmy może dojść do działania na jej szkodę. A wtedy faktycznie może dojść do zwolnienia dyscyplinarnego, a nawet konieczności zapłacenia odszkodowania. Po to są uznawane na całym świecie tajemnice firmy, by je przestrzegać. Jeszcze raz apeluję – ludzie, zanim coś napiszecie, pomyślcie choćby przez 5 minut. To podobno nie boli. ;)
Jestem pracownikiem PP od 30 lat i przez cały ten czas obowiązywały takie zasady, że informacji dziennikarzom, mediom i innym podmiotom udziela wyznaczona osoba, np. rzecznik prasowy, nic się nie zmieniło. Tego rodzaju przypomnienia są regularnie zamieszczane w wewnętrznej sieci intranet lub rozsyłane jako komunikat na firmowe skrzynki. Ten artykuł jest kolejną gównoburzą robioną z niczego.
Agnieszka, to przecież tekst zaczerpnięty ze stronki prowadzonej przez ultralewacki związek zawodowy „Alternatywa Związkowa”. Dla nich to nawet Zandberg jest po prawej stronie. Szkoda, że redakcja nie uzupełniła wpisu o taką informację.