O tym, że Kaczyński lubi krzyczeć, wyzywać od „zdrajców ojczyzny”, „sługusów Niemców”, każdy wie. W sobotę, na Placu Zamkowym, polował na „czarnego luda” czyli nielegalnych imigrantów, których PiS sprowadził do Polski najwięcej. Ale to nie pierwszy przypadek, gdy złodziej krzyczy, że kradną.
Manifestacja ciemnogrodu przeciw Paktowi Imigracyjnemu, który nota bene, negocjował Morawiecki, okazała się wielką klapą bo jak wynika z potwierdzonych przez Tuska informacji nieoficjalnych z Brukseli, Polska nie zostanie objęta relokacją imigrantów.
Przyjęliśmy bowiem do kraju prawie dwa miliony Ukraińców, uciekających przed wojną i wystarczy.
Ale zapewnienia Tuska Kaczyńskiemu nie wystarczą bo on musi mieć swego chłopca do bicia jakim jest dla niego premier i jego partia.
Cokolwiek nie zrobi on i rząd, to jest to powód dla szefa PiS, do ich ostrej krytyki, przypominającej często knajpiane odzywki gościa, który za dużo wypił.
Kaczyński i PiS nie potrafią przedstawić żadnej, konstruktywnej kontrpropozycji.
Wolą się wydzierać, że utracimy suwerenność, że Polskę zaleją hordy muzułmanów, którzy nam zabiorą naszą tożsamość, zbudowaną na archaicznym wymachiwaniu szabelką i wieśniaczym katolicyzmie sprowadzonym do rytuałów i tanecznych korowodów u ojca Rydzyka.
Woli żerować na strachu, który sam wywołuje.
A jeśli prawdziwego wroga nie ma to go sam tworzy.
To jest jego chora i cyniczna gra obliczona na dzielenie społeczeństwa.
Na tych, którzy stoją tam gdzie on i na tych, co się z nim nie zgadzają.
Bo tak łatwiej i pozyskiwać wyborców otumanionych jego narracją i (co nie daj Bóg) rządzić.
Polowanie na „czarnego luda” już tak weszło mu w krew, że nie chce i nie umie inaczej.
Ale coraz więcej Polaków to co mówi, ma w głębokim poważaniu. I oby, z roku na było ich coraz więcej.
Zostaw komentarz