Myśle, że dla obecnych „sterników polskiego państwa” już nadszedł czas by zrozumieć wreszcie, że komunikacja (nie kolejowa i samochodowa) ale międzyludzka i społeczna oraz PR zwlaszcza na polu międzynarodowym, to osobna umiejetność, polegająca też na znajomosci narzędzi oraz świata w jakim i z jakim się pracuje. Na przykład warto wiedzieć kto to jest i co robi SMM oraz jak działa Fb, TT, Google wraz z YT i tak dalej. I że również w tej dziedzinie, podobnie jak w medycynie, bardzo wielu jest fałszywych znachorów i uzdrawiaczy, wynalazców perpetum mobile, którzy nauczyli się kilku fachowych wyrażeń i zwykłych zarozumiałych idiotów, którzy pchają się, złudzeni pozorną prostotą sprawy („przecież to każdy umie…”)
I jest jeszcze jeden fundamentalny warunek, który systematycznie jest pomijany przez wszystkich wujków dobra rada, którzy mówią: polskie problemy z wizerunkiem natychmiast pokonamy, gdy tylko zaczniemy robić telewizję po angielsku. W komunikowaniu trzeba dokładnie wiedzieć DO KOGO się mówi i czym ten, do kogo się mówi, może być zainteresowany, trzeba mieć tego odbiorcę dokładnie, a zwłaszcza PRAWIDŁOWO zdefinowanego. Bo inaczej nie będzie słuchał i puszcza się przekaz oraz środki finansowe w próżnię.
Żeby było jasne: Polski zszargany wizerunek to efekt bardzo wielu różnych czynników i z pewnością nie polska wina, ale sposób radzenia sobie z tym jest tak nieudolny, jak sobie to tylko można wyobrazić.
Koncept, że główne przekazy idące z Polski w świat dotyczą Chrztu Polski w 966 r albo innych równie aktualnych wydarzeń (jak to bywało), jest nie tylko zabawny, ale i nieskuteczny. Może ktoś sprawdziłby wreszcie ile nowych tekstów dziennie, o czym i jakiej jakości zamieszcza portal Poland.pl i zwłaszcza ilu ma unikalnych użytkowników dziennie, tygodniowo i miesięcznie. I przeanalizował do czego używana jest ta niezwykle wartościowa domena… Według mojej wiedzy przez pierwsze 4,5 miesiąca 2017 roku portal zdobył mniej wiecej połowę odsłon (uwaga odsłon, a nie uzytkowników) ,które portal Belsat. eu (wcale nie osiągający jakichś zawrotnych rekordów) ma w miesiąc.
I teraz wybaczcie nieco żółci: od 12 lat współtworzę i prowadzę unikalny miedzynarodowy projekt telewizyjny – jedyny taki w Europie. Jest to projekt uwieńczony ewidentnym sukcesem. Coś co robi tylko Polska, co jak się okazało potrafimy robić i co zapewne byłaby w stanie rozwinąć. Można by sądzić, że Polska będzie się tym chwalić, wychodzić z tym na miedzynarodowe salony itd. A skąd! Będzie się to wręcz zwalczać, albo przynajmniej wstydliwie ukrywać, żeby nikt sobie nie pomyślał, że my (Polacy) coś z sukcesem zaczęliśmy robić na własną rękę, z czego inni mogliby brać przykład… I tak było praktycznie przez całe ostatnie 10 lat, poza momentem startu. Bywało tylko trochę gorzej (ostatni rok) lub nieco lepiej.
Wierzcie mi, przez te lata spędziłam dziesiątki, a może i setki godzin nad zastanawianiem się, jak można pozyskać i przekonać widza i jak budować WSPÓLNOTĘ interesów i poglądów, a nie INSTYTUCJONALIZOWAĆ KONTROWERSJE . Może kogoś to interesuje? Że miedzynarodowa opinia działa jak gabinet luster, że czasem jest lepiej być pierwszym wśród ostatnich, niż ostatnim wśród pierwszych… No a żeby być tym pierwszym to nie trzeba w kółko mowić (i to głównie do siebie i między sobą) jacy jesteśmy świetni. Wystarczy robić. Jak by to kogoś interesowało – chętnie podzielę się doświadczeniami. A jak nie – to będę robić swoje.
Autor: Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy
Polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, dyrektor Biełsat TV, od 2011 wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
W pełni się zgadzam. Bardzo dobry i mądry tekst. Musimy stworzyć armię państwowych specjalistów od promocji, PR i wojny informacyjnej. Bez tego rożne obce grupy interesów zjedzą nas na żywcem.
Pani Redaktor Romaszewska -Guzy ma w 100% rację. Trzeba zatrudnić fachowców od PR-u dlatego, że na niewielu dziennikarzy można liczyć. Większość niestety uprawia czystą komercję i za pieniądze ……..
Obiektywizm i fakty się nie sprzedają. Najlepiej sprzedająca się informacja to zła informacja. Kiedy ” sypną groszem”, etyka i idee idą w odstawkę. Ot i tyle. Więc lepiej zatrudnić fachowców i to na kontrakcie, w którym płacimy za efekt. Dziennikarzy zawsze ktoś może opłacić lepiej.