W dziedzinie tworzenia prawa PiS co chwilę wpuszcza takie potworki. Ich celem jest maksymalne ograniczenie niezawisłego wymiaru sprawiedliwości, swobody oceny sędziowskiej zarówno materiału dowodowego jak i danej sprawy w ogólności.
Przykładem działania takiej legislacji jest ów już słynny „czyn chuligański”, który w zastosowaniu do pewnej dziewczyny o mocnych poglądach jednak nie wywołał entuzjazmu zarówno wśród elektoratu prawicy, jak i w samym Ministerstwie Sprawiedliwości.
Obawiam się, że to nie koniec bawienia się kazuistyką przez panów siedzących za biurkami w gmachu przy Alejach Ujazdowskich 11.
Obraz Sang Hyun Cho z Pixabay
Czyn chuligański obecny jest w polskim prawie karnym jeszcze od czasów Makarewicza. Synek, lecz się na nogi, bo na głowę to za późno…