Płacz nad rozwiązaniem umowy najmu dla Tygodnika Powszechnego skłonił mnie do zajęcia stanowiska w tej sprawie.
Jako argument przeciw decyzji arcybiskupa Marka Jędraszewskiego wykorzystuje się rolę „Tygodnika Powszechnego” w Polsce Ludowej (nie tylko w PRL-u, formalnie istniejącemu od 1952 roku, choć już tak o Polsce Ludowej wcześniej pisano na łamach „Trybuny Ludu”). I odnosząc się do tej kwestii – czyli roli „TP” w okresie Polski Ludowej niewątpliwie trzeba zaznaczyć, że generalnie – z punktu widzenia rodzenia się programu środowisk antykomunistycznych niewątpliwie była ona dość znaczna. Ale nie tak nieskazitelna jak chcą ją niektórzy przedstawić.
Skrótowo rzecz ujmując „TP” miał i chwalebne momenty, zwłaszcza w pierwszym okresie swego istnienia. Zmieniając nieco metaforycznie ujęcie Romana Graczyka – „TP” miotał się między heroicznością a uwikłaniem. I tak niektórzy stwierdzą, że: 1. Ta heroiczność to nadmierne „legendowanie” „TP”, który bez opieki krakowskiej kurii podzieliłby los innych katolickich mediów i został przez komunistów całkowicie zlikwidowany; 2. Inni zaś powiedzą, że to niedocenienie roli „TP” w kontestowaniu systemu komunistycznego. Niespecjalnie ma to znaczenie dla problemu wypowiedzenia umowy najmu siedziby” „TP” przez krakowską kurię.
Nie przesadzałbym też w tym, że był specjalnie przez komunistów prześladowany (epizod stalinowski i poststalinowski, a także gomułkowski jednoznacznie to pokazują – choćby np. uznanie za patriotyczny obowiązek zaangażowanie się w życie publiczne i polityczne). Można powiedzieć wręcz, że zaszkodził on katolicyzmowi, także w jego polskim wymiarze. Głównie szkodził przez swój elitaryzm i intelektualizm zbliżony do zachodnioeuropejskiej dechrystianizacji (poglądy Kisielewskiego, zwanego najczęściej Kisielem).
Ocena „TP”, sformułowana w 1962 roku w liście do prymasa kardynała Stefana Wyszyńskiego, przez ówczesnego biskupa pomocniczego archidiecezji krakowskiej Karola Wojtyłę, jednoznacznie pokazuje dystans Wojtyły do linii programowej „TP”. Oczywiście biskup Karol Wojtyła zdawał sobie sprawę ze znaczenia tej gazety, ale też miał świadomość jej szkodliwości dla katolicyzmu. W liście do prymasa Wyszyńskiego, który nazwał „Problemem Tygodnika Powszechnego”!!! zauważał, że pismo to skupia w składzie redakcyjnym wyłącznie świeckich katolików i nie jest jakimkolwiek organem prasowym polskiego Episkopatu lub pismem katolickim!!! Jako odbiorcę swoich treści „TP” uznaje ulegającą laicyzacji bądź wręcz niekatolicką inteligencję.
Arcybiskup Marek Jędraszewski z pewnością zna historyczne zasługi „TP”, jak też jego systemowe uwikłanie w okresie Polski Ludowej. Jeśli więc przyjąć, że wypowiedzenie historycznej siedziby „TP” ma charakter jakiegoś politycznego odwetu, to ten odwet musiałby wynikać ze współczesnej działalności gazety. „TP” – zwłaszcza ostatnio – zdecydowanie rozminął się z katolicyzmem. Niektórzy uznają, że jego wartością było uszanowanie „inności każdego”, ale to nie oznacza, że „TP” przez to był katolicki. Może w wymiarze tych wyznań chrześcijańskich, które uznały, że można wyświęcać na biskupów kobiety, że można udzielać Komunii Św. osobom żyjącym w związkach niesakramentalnych, może w wymiarze tych, którzy uważają, że można zabijać dzieci nienarodzone, gazeta ta jest chrześcijańska, ale nie w wymiarze doktryny katolicyzmu.
Decyzja kurii krakowskiej jest jak najbardziej słuszna. Przecież „TP” nie pozostanie „bezdomny”. Może przecież znaleźć swoje miejsce w siedzibie „Znaku”, z którym tak mocno współpracuje. I z pewnością będzie to dogodniejsze miejsce niż na Wiślnej, gdzie trudno się dostać samochodem, a na ulicę Kościuszki – dobrze też skomunikowaną miejskimi środkami komunikacji – bez problemu. Dziwić się należy, że to wypowiedzenie nastąpiło tak późno. Ciekawe czy ktokolwiek z nas wynajmowałby lokal komuś, kto bez przerwy by nas opluwał. A „TP” stale to w odniesieniu do arcybiskupa Jędraszewskiego robił. Robił też złą robotę dla katolicyzmu, gdy piórem swoich dziennikarzy bronił Nergala, umieszczał obok kazania biskupa Grzegorza Rysia różnego rodzaju amulety świata – bez jakiegokolwiek komentarza, gdy popierał tekstem Zuzanny Radzik tzw. strajk kobiet. To była kropla, która moim zdaniem przelała czarę goryczy. I wtedy już arcybiskup powinien wypowiedzieć umowę najmu „TP”, by nikt więcej nie kojarzył go z kurią krakowską.
Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.
Zostaw komentarz