Piszę publicznie, do publicznej wiadomości, bo za publiczne pieniądze pracuję i robię to jak najlepiej potrafię. Wpojono mi tu na Śląsku imperatyw ciężkiej pracy i nie obiecano adekwatnego do niej wynagrodzenia. Nauczono mnie, że obijanie się i żerowanie na cudzej pracy jest haniebne i godne potępienia. I powiedziano mi, że przede wszystkim muszę robić swoje i być uczciwym wobec siebie samego.

Od ponad 20 lat tkwię w systemie polskiej nauki. Zgniłym od podstaw po sam szczyt, w bezczelności, chamstwie i kolesiostwie do sześcianu. Błyskotliwe kariery idiotów, którzy w kilka lat od doktoratu uzyskują tytuły naukowe, z poparciem i rekomendacją zagorzałych obrońców „standardów naukowych” i obłudników są niestety rzeczywistością. Nie wymienię nazwisk ludzi, także i tych, którzy osobiście przyczynili się do opóźnienia mojej profesury, a którzy odpowiedzialni są za promowanie takich awansów, bo to na tym etapie niczego nie zmieni i do żadnego dobra się nie przyczyni. Stwierdzam, że poziom korupcji jest obecnie tak wysoki, a skutki tejże korupcji tak poważne, że stawiają one pod znakiem zapytania przyszłość polskiej nauki. Jest naprawdę bardzo źle. Jest wręcz tragicznie.

Ci sami ludzie, którzy idiotów namaszczają na profesorów, nie mają problemu w tym, aby ludziom im osobiście nie znanym, napisać jednoznacznie negatywną recenzję. Tylko na podstawie takiej, że człowiek nie jest w układzie i po drugie, że po uzyskaniu stopnia naukowego może wymknąć się spod kontroli. Osobiście znam kilka osób, którym mimo wybitnego dorobku naukowego próbowano utrącić awans. Recenzje były żenujące, pełne sprzeczności, wręcz kipiały osobistą nienawiścią do człowieka. Do tego nie spełniały wymogów przewidzianych w ustawie i rozporządzeniu. I przechodziły przez kolejne instancje. Część z tych osób rezygnowała z kariery naukowej…

Tak. Mamy problem. Tym problemem jest nieuczciwość w ocenianiu dorobku naukowego. Nieuczciwość, która ma swoje źródła w osobistych animozjach, ale przede wszystkim w instytucjonalnych zależnościach. Dla dociekliwych dziennikarzy śledczych, których już prawie nie ma w Polsce, interesujący może okazać się temat promowania habilitacji w dyscyplinie nauki o bezpieczeństwie. Warto prześledzić te awanse…

Jeśli miałbym określić się w roli profesora, to przede wszystkim chciałbym dopuścić do głosu tych, którzy prawdopodobnie staną się mądrzejsi ode mnie i lepiej będę wyjaśniać świat Polakom i Europejczykom. Wtedy będę spełnionym człowiekiem, choć nie mam pewności, że dotrwam na tym łez padole do tej satysfakcji.

Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.