Myślałem w tej chwili bez siły – na co komu to moje pisanie o wojnie. Nie jestem tak precyzyjny jak Ukraina: wojna, nie mam takich wtyków jak Zła Ambasada, Marcin Ogdowski, WoW – Wolski o Wojnie, nie robię tyle co Rafał Archie Roszkiewicz, Tomek Ssak Sikora, nie mam zdrowego dystansu jak Artur Nowaczewski: pisarz.
Siedzę z dala od wydarzeń, czasem skubne cenę na jakiś sprzęt, podeprę zbiórkę, a informacje przetwarzam, kompiluję, wygrzebuję historie, zbieram w całość. Staram się przy tym nie zapominać pojedynczych imion i nazwisk. Nie wszystkich, to niemożliwe.
Kilku.
Anton Hewak, z rozpoznania, którego pseudonim translator przełożył najpierw jako „żółw”, a okazało się w oryginale, że to „piorun”. A ja już napisałem, że tak mi się skojarzył z Gamerą, żółwiem – bohaterem z japońskich filmów wojownik. Ale potem pomyślałem, że tak może zostać, żółw-piorun, wojownik. Zginął wiosną.
Albo Iwan Marczuk „Brest” z Полк Каліноўскага, ten sam, którego głos mi sie wrył na zawsze z pierwszej przysięgi żołnierzy pułku, wiosną tego strasznego roku 2022. Godny następca kosynierów Kościuszki, kosynierów ze stycznia 1863 roku. Zginął jesienią.
I dzieci. Myślę o dzieciach. Myślę o tym, że wojna kiedyś się skończy, nie mam żadnych wątpliwości jak, ale bandaże, protezy, opatrunki zostaną z nami. I groby dzieci. I dzieci bez rodziców.
Pamiętacie małą Lizę z Winnicy? Trzeba było kierowanego „Kalibra”, żeby zabić czterolatkę w centrum miasta wiele kilometrów za linią frontu. Droga ta śmierć. Pisałem wówczas, że mam nadzieję, że wywiady wszystkich prawych państw szybko ustalą, kto wprowadził dane do pocisku, kto dał komendę „odpal”.
O tym napiszę chyba osobny post. Już niebawem. O tych, którzy dają komendę „odpal”.
Dzieci, ich imiona, twarze, z wielkimi oczami, w których zostaje niezadane pytanie – dlaczego. Nawet bez dorosłego przekleśtwa bo jeszcze nie zdążyły poznać języka gniewu. Nie wiem gdzie jest i co robi Władek Taniuk z Buczy, pytałem znajomych, nie wiedzą. Ten chłopiec, który nosił mamie jedzenie na grób wiosną.
Wiem gdzie jest i co robi Sergiejczyk z Tarnopola, którego zdjęcie przed trumną taty poruszyło tylu ludzi.
Wiem, że bezpieczni są Wadik i Lera z Łucka.
Nie, no z Wadikiem i Lerą i ich Mamą znamy się dłużej. To już któryś rok z rzędu trzymamy kontakt, wymieniamy się małym dobrem przy okazji. To głupie, ale jak zaczęła się wojna duża, w miejsce tej małej, która w 2018 roku zabrała Wadikowi i Lerze Tatę, to najbardziej się zmartwiłem, żeby jak będą uciekali z Łucka szlag nie trafił tego rowera dla Lery na który rok wcześniej się zrzucaliśmy.
Co za idiotyzm. Rower. Lecą rakiety im na głowy, a ja myślę o rowerze.
Myślę o tym, że jak się skończy wojna, zamiast pisać o wojnie, wyjaśniać, interpretować zdjęcia, komunikaty wojskowe chciałbym móc zająć się jakoś dziećmi tej wojny. Pomóc organizować dla nich jakieś małe radości. Odwiedziny w tych wszystkich parkach dinozaurów, energylandiach, odwiedzać je w domach, podać rękę. Sprawić żeby spontanicznie nie rysowały wojny, karabinów, czołgów, okopów, ale właśnie dinozaury, dom, kaczki, kury, baloniki, księżniczki, zamki.
I po co ja piszę, myślałem kilka dni, wyjęty niczym ryba z wody po sporym wysiłku przy zgoła niewojennej imprezie 24. Syfon – Ludzie – Muzyka – Sztuka – Literatura, potem użerający się w pracy, kopiący kolanem, popychający łokciem osiemdziesiąt i jeden różnych projektów. Komu to jest potrzebne? To moje o wojnie pisanie?
Ostatecznie dzisiaj rano uznałem, że ono jest potrzebne mnie samemu.
To jakiś moja wewnętrzna walka o bycie przytomnym, uważnym.
Czuwanie, kretynie.
Może nic z tego nie wynikać poza jednym – nie popadasz w odrętwienie, nie zamieniasz się w drewno na wieść o tym, że kolejny rój dronów pospadał na mieszkalne domy.
Dlatego piszę, żeby podtrzymać w sobie gniew.
Gniew jest oznaką niezgody i przytomności.
Gniew to siła lae i klarowność umysłu.
W gniewie reagujesz szybko, sprawnie, zaskakująco spójnie, błyskawicznie oceniasz sytuację, widzisz wszystko na raz, w jednej chwili.
Sobie sam zatem opowiadam tę historię, żeby nie popaść, nie zapaść, żeby trwać i żeby czuwać.
Sobie piszę zatem o tym, że wprawdzie Izrael nie odpowiedział wprost na prośbe o pomoc dla Ukrainy, ale zbombardował zakłady i magazyny irańskich dronów w Syrii, które rzuca się w rojach rosja na Ukrainę.
A wczoraj w tajemniczych okolicznościach zginęło dwóch oficerów irańskich, którzy bezpośrednio byli zaangażowani w transfer dronów do rosji. Jak to mawiają w dobrze poinformowanych kręgach:
– It is never an accident,
greetings from #Mossad …
Nie wiadomo za dobrze co wyprawia się pod Chersoniem. Blokada informacyjna ze strony rosjan ma wszelkie cechy wojny dezinformacyjnej. To blokują transmisje, to pokazują, że się ewakuują, że kolaboranci uciekają, że na targu nikt nie przyjmuje zapłaty w rublach.
Na moje oko to taka sama wojna informacyjna, jak wcześniejsze różne oficjalne i nieoficjalne zapowiedzi Ukraińców, że uderzą na południu, kiedy uderzyli na północ.
Bo z kolei inne źródła mówią o koncentracji w rejonie przedmościa chersońskiego odpowiednika 39 batalionowych grup taktycznych. Z czego na prawym brzegu ma być ich ciągle 25. To dużo. I to raczej wskazuje na wolę obrony Chersonia do upadłego.
Z drugiej strony podobno Kozacy idą powoli naprzód. I tutaj i pod Swatowem.
Twardo broni się w Bachmucie 93-тя ОМБр Холодний Яр. Od nich pożyczyłem jedno zdjęcie – czołgiści po robocie, jak to mówią.
A, i wszyscy chwalą polskie „Kraby”, bardziej niż w sumie nowocześniejsze, bardziej zaawansowane Phz2000 z Niemiec.
Podobno „Krab” jest prostszy, fakt, nie ma automatu ładowania, fakt, ale system kierowania ogniem tak jedną haubicą jak i zespołem – jest prosty, intuicyjny i skuteczny. A jak się „Krab” zepsuje to można go naprawić w polowym warsztacie.
Phz2000 bez wątpienia jest nowocześniejsza, czy raczej – bardziej zaawansowana, ma automat, ale wielu rzeczy producent w rygorach eksploatacyjnych nie przewidział, a jak się zepsuje to musi jechać do ASO. Ponoć najbliższe na Litwie.
To przypomina mi dyskusje o tym czy to „Pantera” była najlepszym czołgiem II wojny światowej. Niby tak, niby była, ale, powiada wielu historyków, tylko kiedy się pomyśli o niej w oderwaniu od systemu jakim jest armia w całości, od logistyki na przykład, zaplecza warsztatowego.
Skracając wywody – bardzo często na wojnie lepsze jest to, co prostsze, ale dostępne i proste w obsłudze. I takim czymś na wojnie ma być nasz „Krab”. A „Krabów” ma być już na froncie 3 dywizjony. Czyli 50 i 4. Dwa działa wyszły ze stanu. Jeden się spalił na skutek nieumiejętnej obsługi – do środka wpadła łuza z resztką tlącego się ładunku prochowego i wybuchł pożar. Drugiemu rozerwało lufę na skutek nadmiernego zużycia. Więcej „Krabów” nie pamiętam.
Ale to może oznaczać, że żaden nie został trafiony ogniem kontrbateryjnym, czego nie da się powiedzieć o wielu innych systemach artyleryjskich po obu stronach. A wiecie dlaczego?
Podobno po pierwsze – nowe rodzaje prochu ograniczają efekty specjalne przy strzale – te wszystkie widowiskowe pióropusze ognia i dymu, które fajnie wyglądają na zdjęciach, ale demaskują pozycję haubicy.
Po drugie – w 30 sekund po oddaniu ostatniego strzału „Krab” jest gotowy do drogi i już jedzie. A jeżdżą psie syny szybko, nawet drift potrafią w polu zrobić.
I po trzecie – zasięg ognia większy niż większości ruskiej artylerii sprawia, że sporo zadań wykonują poza zasięgiem ruskich albo na ich granicy skutecznego zasięgu. A na granicy skutecznego zasięgu się z zasady nie strzela. Bo pociski mają już dużo większe wartości rozrzutu. Na przykład.
Tutaj można zrobić przytyk do miłościwie nam panującej władzy, że zamiast robić jakieś horrendalne zakupy w Korei pod publikę, że właśnie „o-my-pierwsi-zadbali-o-obronę-kraju”, może trzeba by zwiększać sukcesywnie własne moce produkcyjne, nawet jeżeli ma to trwać kilka lat.
Wojny wygrywa ten, co ma większe możliwości odtwarzania własnego potencjału bojowego.
Ale to temat na osobną notatkę. I chyba nie dla mnie, bardziej dla kogoś kto w tym głębiej siedzi.
Moscow Morgul zaś co trzeci dzień wypuszcza coraz to nowego fejka na sprawdzenie czujności.
Było,że użyją taktycznej broni jądrowej, ale zdaje się że dostali ponowna deklarcję – okej, zróbcie to a my walimy w waszą armie konwencjonalną i flotę i się uspokoili. Przy okazji potwierdziła się wiarygodność kolegi pilota, który o tym mówił w marcu.
A to ogłosili, że wiedzą, że Ukraińcy planują wysadzić tamę w Nowej Kachowce, chociaż jako żywo to oni ją zaminowali, ruscy, i oni ją ciągle kontrolują. Może spojrzeli na mapę fizyczną okolic Chersonia i zorientowali się, że zalali by siebie samych takim sprytnym ruchem i odcięli by Krym od wody słodkiej, która idzie kanałem z Kachowki właśnie. Także odpuścili. Są granice robienia sobie kuku.
No to ostatnio zatroskani są, że Ukraińcy montują brudną bombę atomową. No, tylko, że nikt takiej bomby jeszcze nigdy nie skonstruował, a zdania naukowców co do skuteczności takiej bomby są co najmniej zdystansowane.
Tymczasem lecą w dół kolejne śmigłowce Kamowa Ka-52, co to niet anałoga w mirje. Spadło ich – tak liczę – około 60. Oryx podaje ich nie mniej niż 25. Ale to zestarzały potwierdzone zdjęciami lub filmami. W sumie wyprodukowano ich około 170, z tego część to dostawa kontraktu dla Egiptu (46 zamówionych, nie wiem ile dostarczonych). Może ich zacząć brakować. Co ciekawe nie widać za bardzo, podobnie szturmowych, śmigłowców Mi-28N. Albo ich było mniej, albo się nie nadają.
I spadają ciągle drony irańskie na ukraińskie miasta. Ostatnio z powodu alarmu przeciwlotniczego ponad godzinę w schronie przeciwlotniczym w Kijowie spędził prezydent Niemiec Frank Walter Steinmeyer. Było wiadomo, że on jest w Kijowie. A pomimo tego ruskie zaatakowały.
No i drugie zdjęcie ilustrujące ten post to właśnie prezydent Niemiec w schronie. Ładne zdjęcie. Fajne zdjęcie. Dziękujemy władzimirowi zwieraczowi toaletowiczowi za podtrzymywanie jedności zachodu. Nikt tego nie robi lepiej od niego. Miesiące wysiłków agentów wpływu, miliardy kilków, słów, setki tysięcy botów a potem myk i w godzinę wszystko uj strzela, bo ważniejsze było wysłać kilka shahedów.
Yes, you remain master strategist wowa. Master of masters, debilu.
Może to przypadek, ale po wizycie w schronie prezydent Niemiec zapowiedział dodatkowe dostawy systemów p.lot. IRIS-T. Nie wiem czy to te co zostały obiecane, czy to nowe obietnice, ale moim zdaniem te dostawy niemieckie mimo fatalnej otoczki, szajsowatego PR zaczynają być poważne. Szczególnie że wojsko to nie tylko lufy, pociski, samoloty, ale też buty, kurtki, śpiwory. Jak mawia klasyk – trzeba mieć wszystko i to w odpowiedniej ilości. No i to Niemcy mają już dostarczać w przyzwoitych ilościach. To owe, wszystko.
To nie oznacza, że ktokolwiek mnie zwalnia z osobistej odpowiedzialności za swoje uczynki, drobne gesty wsparcia.
Zbiórka na helikoptery ewakuacji medycznej by Bożydar Pająk dostała ostatnio lekkiego speeda, z 3% wskoczyła na 4%. Polecam waszej uwadze tę zbiórkę szczególnie. Zmiana z 3 na 4% przy 8 milionach to nie jest mało.
I tak, wracam do wirtualnej linii styczności bojowej. Padłem, ale powstałem.
Bo to także moja, Twoja,
nasza walka,
nasza wojna,
nasza przyszłość,
już niedługo,
trzymaj się Ukraino,
wytrzymaj
twój Radek.

______________________________________________________________________
Jak zawsze – buk zapłać za wszelkie wasze gesty wsparcia pod moim adresem, link do buycofee.to poniżej.
Po chwili refleksji postanowiłem udostępniać po jednym linku zbiórkowym na post, tak widać lepiej postępy. Pamiętajcie nie każdy musi, ani nawet nie powinien jeździć do Ukrainy. To nie zawsze ma sens i się opłaca. Równie ważne jest to, co robimy tutaj.
Dziękuję też za wspieranie mojego tutaj pisania poprzez wirtualne kawy w serwisie buycofee.to. Dziękuję za wszelkie objawy sympatii – lajki, udostępnienia, komentarze oraz – a jakże – wirtualną kawę postawioną tu i tam na buycoffe.to – link tutaj.
Póki co ciągle zachęcam do wsparcia zbiórki BBożydar Pająk Ważny jest tyleż grosz, co podrzucanie linków do zbiórki gdzie kto może – wykop, tik-tok, twitter, telegram, sam już nie wiem.
Dzisiaj tradycyjnie wrzucam zbiórkę na batalion medyczny (link tutaj) Медичний Добровольчий Батальйон Госпітальєри • Hospitallers Paramedics
– zbiórkę Bożydar Pająka na helikoptery ewakuacji medycznej (link tutaj).
Trzymajcie się!
Trwa nadal zbiórka na batalion medyczny Госпітальєри Госпитальеры Hospitallers. To czysty konkret. 80% rannych przeżywa dzięki dobrej organizacji ewakuacji i opieki medycznej pola walki w armii ukraińskiej. Takich wyników tamta strona nie ma i nie będzie miała. A naszym trzeba pomagać. Link TUTAJ.
Autor: Radosław Wiśniewski Polski dziennikarz, poeta, ur.1974 – pisze wiersze, publicystykę, prozę, krytykę. Autor kilku książek z wierszami, jednej eseistycznej, jednej prozatorskiej i jednej popularno-historycznej. Tłumaczony na niemiecki, angielski, hiszpański, ukraiński, fiński oraz węgierski. Jest współzałożycielem Stowarzyszenia Żywych Poetów z Brzegu, byłym redaktorem naczelnym ex-kwartalnika „Red.”, wieloletnim współpracownikiem „Odry”.
Więcej na Facebook’u: https://www.facebook.com/autorautor74
Zostaw komentarz