Krzysztof Kosior (prawnuk rtm. Witolda Pileckiego) 25 maja 2016 roku pisze w liście odczytanym w Łodzi:

Szanowni Państwo,
chciałbym gorąco podziękować, że chcą Państwo czerpać jak najwięcej z życiorysu Witolda Pileckiego. Ja sam, pomimo, że był to mój pradziadek, wciąż poznaję tę postać i uczę się od niego ile tylko mogę. Postać ta zdaje mi się na tyle wielowymiarowa, że można czerpać z niej dobry przykład na przeróżne okoliczności i sytuacje życiowe.

Wiemy, że Witold nie zawahał się ani przez moment, gdy nadeszły czasy wojennej zawieruchy i służył Polsce zarówno jako żołnierz, jak i później, jako konspirator. Walczył przeciwko obydwu totalitaryzmom, które kolejno zalały naszą Ojczyznę.

Ale jednocześnie Witold nigdy sam nie dążył do konfliktu. Nie chełpił się również swoimi umiejętnościami z pola wojskowości. Niewątpliwie był dumny ze swoich podopiecznych, gdy zdobywali nagrody na zawodach dla ułanów. Ale nigdy nie pozwolił by jego duma przerodziła się w pychę. W czasach pokoju nie siedział z założonymi rękami. Był zaangażowanym społecznikiem – organizował oddziały straży pożarnej, spółdzielnię mleczarską, zajęcia wychowawcze dla dzieci. Był dobrym gospodarzem i sąsiadem, który troszczył się o swoje otoczenie.

Pragnę skupić się dziś na ważnym aspekcie, który można by „wyciągnąć” z jednej ze strof Adama Asnyka:

Miejmy odwagę!… nie tę tchnącą szałem,
Która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem,
Przeciwne losy stałością zwycięża.

Witold Pilecki potrafił łączyć przeróżne stanowiska i światopoglądy. Nikogo z góry nie wykluczał, jeśli tylko widział dobre chęci i oddanie sprawie Polski. Wystarczy przeczytać Jego Raport z obozu Auschwitz i przejrzeć wachlarz osób, które były członkami Związku Organizacji Wojskowych. Umiłowanie Ojczyzny, praca na Jej rzecz i sposób odnoszenia się do ludzi pozwalały Witoldowi gasić różne ogniska zapalne, wyciszać spory i skupiać energię na wspólnym celu – walce o wolną Polskę.

Moim przesłaniem na dziś jest – pamiętajmy skąd przychodzimy, znajmy swoją historię i nie dajmy się zwodzić jej przekręcanej wizji. Ale jednocześnie zawsze starajmy się współpracować między sobą dla wspólnego celu. Ludzi oceniajmy po ich rzeczywistej wartości, a nie symbolach wpiętych w klapę marynarki. Rozmawiajmy, słuchajmy się nawzajem, próbujmy zrozumieć, a przede wszystkim – wspólnie wypracowujmy lepszą Polskę!

Krzysztof Kosior (prawnuk Witolda)

25 maja 2016 roku