22 listopada był dniem niezwykłym dla fanów książek rosyjskiego pisarza Dmitrija Głuchowskiego, ponieważ w ramach premiery swojej książki „Tekst” postanowił spotkać się z czytelnikami w warszawskiej galerii handlowej Koszyki.

Dimitrij zajmuje się głównie fantastyką, ukazuje czytelnikom antyutopijne aspekty życia w Rosji, rozważa jak wyglądałby świat po globalnej katastrofie, jak normy życia społecznego zmieniają się wraz z upływem czasu i jak wiele z nich zanika w razie bezpośredniego zagrożenia. Jest autorem takich best-sellerów jak Futu.re, Witajcie w Rosji czy Ewangelia według Artema, lecz wielu kojarzy go przede wszystkim z fenomenalnym debiutem literackim, czyli Metro 2033, które zresztą doczekało się równie znanej na całym świecie serii gier wideo. Poza tym Dimitrij jest dziennikarzem, prezenterem telewizyjnym, korespondentem wojennym oraz radiowcem. Do legendy przeszły podejrzenia kolegów z Euronews o szpiegostwo, których podstawą było przekonanie, że „człowiek nie może mieć 23 lat, znać 5 języków, i nie pracować dla wywiadu”.

Całe wydarzenie miało rozpocząć się o godzinie 19:00. Przybyłem jednak około pół godziny przed czasem, mając nadzieję na zajęcie dogodnego miejsca z przodu, lecz ku mojemu rozczarowaniu już wtedy księgarnia „Świat Książki” była opanowana przez istny tłum fanów wyczekujących na spotkanie swojego ulubionego autora, którego książki z okazji spotkania zyskały nową, atrakcyjną cenę. Niestety, Dmitrij spóźnił się kilka minut, tłumacząc się „korkami w metrze” czym wzbudził uśmiech na ustach wszystkich zgromadzonych.

W czasie spotkania Dmitrij Głuchowski opowiadał przede wszystkim o swojej najnowszej książce „Tekst” opowiadającej o zagrożeniach związanych ze zdominowaniem naszego życia przez smartphony. Jak sam pisze „Smartfon stał się kopią zapasową twojej duszy. Backupem życia. Pamięcią masową dla najżywszych wspomnień”. Poruszył temat inwigilacji (np. tej na Facebooku) którą nazwał faszystowską. Zauważył, że w obecnej rzeczywistości śmierć nie wyklucza znajomych z naszego życia poprzez ich wciąż istniejące profile na portalach społecznościowych czy zapisane numery telefonu w książce telefonicznej, gdzie zrozpaczony człowiek mimo świadomości utraty bliskiej osoby jest w stanie zadzwonić do niej z nadzieją, że ta odbierze. Zaznaczył, że jest to jego pierwsza opowieść realistyczna, ponieważ opowiada o tym, jak jest dziś, będąc równocześnie sygnałem naszych czasów dla potomności. Podkreślił, że jego najnowsza książka nie opowiada o walce przeciwko systemowi, a o tym jak taki system miesza z błotem zwykłego człowieka, łamie go i wyniszcza.

Opowiadał też o antyutopijnym życiu w Rosji, która według autora jest oparta na oszustwach, a poczucie winy pomaga władzom sterować ludźmi. Zapytany o pochodzenie głębokiej wiedzy o organach ścigania i korupcji odpowiedział, że ma informatorów wśród więźniów i policji, z którymi sprawdzał wiarygodność swoich tekstów. Życie w tym kraju porównał do rosyjskiego powiedzenia, które brzmi mniej więcej „Zawsze możesz pójść z torbami i trafić do więzienia„.

Odniósł się również do obawy, że elektroniczne wersje książek zastąpią papierowe, a media takie jak internet czy gry wideo doprowadzą do zaniknięcia telewizji oraz samych książek. Dimitrij powiedział, że częściowo tak się stanie, lecz nikt na tym nie straci, ponieważ jest tak że wszystkie rodzaje mediów trzymają się w impasie. Podkreślił, że dobra historia przetrwa niezależnie od nośnika, a kiepska historia umrze wraz z autorem.

Zapytany o teorie spiskowe wobec upadku komunizmu w Polsce odrzekł, że Rosja po prostu straciła kontrolę nad swoimi ludźmi i nie należy doszukiwać się tutaj konspiracji. Jako Rosjanin cieszy się, że ZSRR upadł w miarę pokojowy sposób, bo niektóre rzeczy dla dobra ogółu powinny po prostu się rozpaść. Zaznaczył, że zło i przemoc działa na niekorzyść państwa, a ścieżka wojenna przynosi jedynie krzywdy, zacofanie i cierpienie.

Część z pytaniami organizatorów oraz czytelników zakończyła się około 20:00. Rozdawanie autografów rozpoczęło się słowami Dimitrija „Spokojnie. Nie zabijajmy się, bądźmy cywilizowani jak Artiem w 2033„. Pisarz zadbał o to, aby każdy takowy otrzymał, mógł zrobić sobie z nim zdjęcie czy przez chwilę luźno porozmawiać. Zapowiedział również nową książkę, która ukaże się wiosną. Tak o to spotkanie dobiegło końca.