Zlecanie testów na koronawirusa po teleporadzie może narazić na zarzuty karne – uważają lekarze. Przy duszności idzie się do szpitala, a nie na test – tłumaczą. Cztery objawy: temperaturę powyżej 38 st. C, kaszel, brak smaku i węchu oraz duszność, pozwalają lekarzowi podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) zlecić refundowany test na koronawirusa za pośrednictwem teleporady. W przeciwnym razie musi on najpierw zbadać pacjenta osobiście.

Jeśli pacjent zgłasza gorączkę powyżej 38’C i ma np. choroby współistniejące lub wiek > 75 to może nie mieć siły, żeby przyjechać do poradni, a wtedy opieramy się tylko na wywiadzie, wszak gorączka może mieć różne przyczyny.

Suchy i męczący kaszel, to chyba chory powinien zademonstrować telefonicznie, bo rozróżnienie u pacjentów między kaszlem, pokasływaniem i chrząkaniem bywa żadne-jednak lepiej takiego pacjenta zobaczyć, a przyczyn kaszlu też jest wiele.

Zaburzenia smaku? Dajemy sobie głowę obciąć, że po jakimś czasie będą urzędnicy sprawdzać na jakiej podstawie lekarz zweryfikował ten ważny objaw, bo przy pomocy teleporady się nie da i zwrot kosztów „nienależnego testu” obciąży zlecającego.

Duszność – począwszy od tego, że pacjenci nie odróżniają duszności od „uczucia” braku powietrza ze wzdychaniem i „kulką/kluską” w gardle, co starsi lekarze zgrabnie nazywali „Hy-ha ypsilon” czyli szeroko pojętą histerią, to też taki pacjent obowiązkowo musi być zbadany. Ministerstwo podało objawy, które są nieswoiste i niecharakterystyczne, bo COVID-19 ich nie ma, nie mówiąc o przypadkach bez lub skąpoobjawowych z istotnymi zmianami w płucach ujawnionymi dopiero w diagnostyce obrazowej.

O ile sanepid na podstawie wywiadu może zlecić testy i w razie pomyłki nie poniesie konsekwencji – ani jeśli podejrzenie COVID-19 okaże się inną chorobą lub wynik będzie ujemny. O tyle lekarz ma inny zakres odpowiedzialności zawodowej i karnej, a dla polityków powinien jeszcze pilnować kasy w budżecie NFZ, co nam codziennie przypomina określanie refundacji, chociaż to benefit ubezpieczonego, a nie nasz.

Strategia ministerialna może się okazać dla POZ strategią bardzo niebezpieczną. Zawodowo i finansowo!

Czytaj więcej.