Teleporady nie są rozwiązaniem idealnym,nie mogą być stosowane we wszystkich poradniach i nie u wszystkich pacjentów – to truizm. Ale są rozwiązaniem, które właściwie stosowane powinno wejść na trwałe do systemu opieki zdrowotnej zmniejszając liczbę osobistych wizyt pacjentów, które nie są potrzebne. Mniej wizyt niepotrzebnych, to więcej czasu lekarza przeznaczonego dla pacjentów wymagających wizyty.
Zamiast dywagować nad czymś, co już jest i będzie funkcjonować, zarówno MZ,jak i płatnik NFZ oraz lekarze,personel medyczny i ubezpieczeni powinni się zastanować JAK mają teleporady wyglądać, by były skuteczne. W bardzo wielu krajach teleporady funkcjonują i nie musimy wyważać otwartych drzwi, trzeba jedynie dostosować je do warunków polskich.
A są nimi m.in. przyzwyczajenie pacjentów do osobistego zgłaszania w poradniach każdego banalnego problemu medycznego i niemedycznego, bardzo słaba znajomość objawów chorobowych i ich znaczenia,elementarnej anayomii, nie radzenie sobie z samoleczeniem w prostych sprawach typu uraz, biegunka,infekcja itd. – kłania się wieloletnie zaniedbywanie edukacji zdrowotnej oraz brak opartych na wiedzy medycznej e-poradników np.na stronach NFZ, w których pacjent znalazłby szybko poradę w w/w problemach i był pouczony, by zanim zgłosi się do poradni – zaczął od wykorzystania ich zaleceń. Z drugiej strony słuchawki też powinien być personel przygotowany do zbierania dobrego wywiadu lekarskiego/pielęgniarskiego, co często jest dużym problemem u chaotycznie myślącach chorych. Przydałyby się algorytmy pytań, schematy rozmowy w podstawowych problemach zdrowotnych – selekcja dzwoniących jest bardzo trudna i wymaga wiedzy i doświadczenia.
Przed nami jesień i zwykłe infekcje, z którymi pacjenci zgłaszali się do POZ lub przychodzili na wizyty do AOS – wobec nie malejącej liczby zakażeń COVID-19 musimy przygotować się do trudnej pracy lekarskiej w czasie sezonowych zachorowań. Im szybciej, tym lepiej.

Zostaw komentarz