Księża biskupi podjęli decyzję… Ograniczenia. Tak naprawdę decyzję podjął min. Niedzielski, Księża Biskupi po prostu ją przyjęli i przekazali Księżom Proboszczom do realizacji.

W kościele może znajdować się jeden wierny na 20 m kw.
1 na 20…

A co z resztą? Przyjdą, chwycą za klamkę drzwi swojego parafialnego kościoła, szarpną, pomyślą, że może im się godziny pomyliły… Ale nie, drzwi są po prostu zamknięte. LIMIT wiernych się wyczerpał… Limit wiernych. No tak, 1 na 20…

Ks. Leszek Gęsiak SJ, rzecznik Episkopatu Polski w czasie swojego briefingu powiedział, że „życie i zdrowie fizyczne są najważniejszymi wartościami doczesnymi człowieka” (cyt. z pamięci). Naprawdę? To mają być najważniejsze wartości w życiu ludzi wierzących? To skąd wzięli się męczennicy? Czy nieprawdą jest, że ich ofiara jest żyzną glebą Kościoła? Czy ich śmierć to głupota, bo przecież najważniejsze jest życie i zdrowie? Czy o. Maksymilian tej prostej prawdy nie rozumiał? Czy to jakiś biedak, który coś sobie pomylił…
Oto MÓJ Kościół stawia mi (ufam, że nieświadomie) bożka do czczenia. Moje zdrowie i życie. W doczesności nakazuje mi najbardziej o te wartości się troszczyć…
A co z wiernością Jezusowi? Co z miłością bliźniego, która czasami woła o ofiarę zdrowia, a nawet życia? Co z miłością do Liturgii św., szczególnie do liturgii Eucharystycznej? 1 wierny na 20 m kw.?
Miałem dar spotkania się w swoim życiu z o. Franciszkiem Blachnickim, dzisiaj sługą Bożym. On mówił chyba trochę inaczej… „Jeżeli odbierze się wiernym liturgię, a w szczególności Eucharystię, odbierze się im Jezusa”.

Kościół ma za sobą dramatyczną historię świadectwa wiary, czasy prześladowań, zaraz dziesiątkujących ludność, wojen, rządów wrogów Kościoła. I nigdy wtedy nie zamknął drzwi przed wiernymi, nigdy nie wyznaczał limitów… Na Eucharystię gromadził się w katakumbach, wierni na wschodzie gromadzili się na miejscu, gdzie stał kiedyś kościół na modlitwę i cierpliwie, czasami całe dziesięciolecia czekali na kapłana i na Ofiarę Eucharystyczną. A my mamy limity. Bo możemy zachorować, a nawet umrzeć… Nasi przodkowie, inni wyznawcy Jezusa jakoś się tym nie przejmowali. MÓJ Kościół się przejął i każe mi także się przejmować…
Nie przejmę się. Nie mogę. Rozumiem tych, którzy są szczególnie narażeni, ale ja nie jestem. Niech nie idą Ci, którzy mają realne powody, ale nie zamieniajmy naszej wiary na dziwactwo.
Jeżeli mogę codziennie robić zakupy, stać w kolejkach, jeździć autobusami, to MOGĘ pójść do MOJEGO kościoła. Nawet jeżeli LIMIT mnie nie obejmie…

Drodzy Księża Biskupi, chciałem jedynie powiedzieć, że to mnie boli, gdy urzędnik podejmuje decyzje dotyczącą MOJEGO Kościoła. Marzy mi się sytuacja, w którym urzędnik przedstawia informacje a moi duszpasterze przekazują wyrazy zrozumienia i troski. Ale to do NICH decyzja powinna należeć, a nie do jakiegoś urzędnika, który wpisuje do rozporządzenia – miejsca kultu religijnego – 1 osoba na 20 m kw.

————————————–

Krzyżu Chrystusa, bądźże pochwalony,
na wieczne czasy bądźże pozdrowiony!
Z Ciebie moc płynie i męstwo,
w Tobie jest nasze zwycięstwo!

Autor: Wiesław Prostko
Polak lat 60, żonaty, dwoje dzieci. Nauczyciel anglista z Łącka, społecznik, zaangażowany w ruch pro-life, członek Prawicy Rzeczypospolitej.