Zdaniem wybitnego francuskiego badacza literatury prof. Gérarda Genette’a transtekstualność oznacza po prostu wszystko, co łączy dany tekst z innymi tekstami.
W zależności od wzajemnego usytuowania tekstów mówimy o:

Intertekstualności – czyli obecności jednego tekstu w drugim poprzez np. cytat, plagiat, aluzję;
Paratekstualności – występuje tylko w tytułach, podtytułach, przedmowach;
Metatekstualności – jest to komentarz, który łączy dany tekst z innymi;
Hipertekstualności – zachodzącej pomiędzy hipotekstem (tekstem wcześniejszym), a hipertekstem (tekstem późniejszym) np. w parodiach i pastiszu. Dla Genette’a „Ulisses” Jamesa Joyce’a i „Eneida” Wergiliusza stanowiły hiperteksty „Odysei” Homera;
Architekstualności – relacja zachodząca w obrębie gatunku.

Olga Tokarczuk

Popatrzmy więc, jak w praktyce wygląda Intertekstualność na przykładzie fragmentu Ksiąg Jakubowych Olgi Tokarczuk.
Jedna z bohaterek książki, Katarzyna Kossakowska, pyta księdza Pikulskiego, co to jest kabała i na czym ona polega? Oto jego wyjaśnienie.

Wierzą, że świat został stworzony ze słowa – odpowiada ten, przełykając głośno, i odkłada na swój talerz spory kęs wołowiny, który właśnie wędrował do jego ust.
No tak, każdy w to wierzy: na początku było Słowo. To tak jak i my. Cóż to więc za herezja?
Tak, waszmość pani, ale my na tym zdaniu poprzestajemy, a oni je stosują do każdej najmniejszej rzeczy.[…]
Każda litera ma swój równoważnik liczbowy. Alef ma jeden, bet ma dwa, gimel – trzy, i tak to idzie dalej. To znaczy, że każde słowo złożone z liter ma swoją liczbę. – Patrzy na nich pytająco, czy rozumieją. – Słowa, których liczby są takie same, są ze sobą połączone głębokim znaczeniem, mimo że po wierzchu wydaje się, iż nie ma między nimi związku. Można na słowach liczyć, kombinować i wtedy dzieją się bardzo ciekawe rzeczy.
Ksiądz Pikulski nie wie, czy na tym skończyć, czy to wystarczy, ale nie, nie może się powstrzymać:
Weźmy przykład następujący – mówi. – Ojciec to po hebrajsku „aw”. Piszemy to tak: alef, bet, od prawej strony. Matka to „em”, czyli alef-mem. Ale słowo „matka” – „em”, można odczytać też jako „im”. „Aw”, ojciec, ma wartość liczbową 3, bo alef ma 1, a bet 2. „Matka” ma wartość 41, bo alef to 1, a mem to 40. I teraz: jeżeli dodamy do siebie oba słowa, „matka” i „ojciec”, to wyjdzie nam 44, a to liczba słowa „jeled”, czyli dziecko!
Kossakowska, pochylona nad księdzem, odskakuje od stołu, klaszcząc.
Jakie to sprytne! – woła.
Jod-lamet-dalet – pisze ksiądz Pikulski na papierze biskupa i patrzy na niego tryumfalnie.

(Księgi Jakubowe, III. Księga drogi, część 16, rozdział „O tym, jak ksiądz Pikulski tłumaczy wysoko urodzonym zasady gematrii”)
Pomińmy milczeniem bezsporny fakt operowania przez XVIII-wiecznego polskiego księdza językiem XX-wiecznych matematyków (pojęcie: wartość liczbowa). O wiele większe zdziwienie budzi co innego.

pi_movie
Otóż w mającym swoją polską premierę filmie Π (Pi) nieco ekscentryczny matematyk Maximilian Cohen (w tej roli Sean Gullette ) słyszy od swojego przyjaciela, kabalisty Lenny Meyera (Ben Shenkman) prawie tak samo brzmiące słowa:

Starożytni Żydzi używali hebrajskiego do zapisu liczb. Każda litera jest liczbą. Weźmy hebrajskie a, alef, to 1. B, bet, to 2. Rozumiesz? A teraz spójrz. Liczby są ze sobą powiązane. Weźmy hebrajskie słowo ‚ojciec’, „aw”. Alef, bet. 1 i 2 równa się 3. Zgadza się? Hebrajskie słowo ‚matka’, „em”. Alef, mem. 1, 40 równa się 41. Suma 3 i 41… 44. Zgadza się? Teraz hebrajskie słowo ‚dziecko’. Matka, ojciec, dziecko, „jeled”. To 10, 30 i 4… 44.

231

(Pi (1998), reżyseria i scenariusz Darren Aronofsky. Scena w kawiarni, mniej więcej w 14-15 minucie. Tłum. Ebenezer Rojt)

Jedno jest pewne.
Przykład zawarty w filmie trafił bez żadnych przeróbek do książki.

kabala_hebrajska
To rodzi podejrzenie, że tak naprawdę swojej wiedzy o kabale autorka szukała nie w rzetelnie opracowanych naukowych źródłach, ale raczej w popkulturze. I dalsze – że również pozostała wiedza historyczna jest zaczerpnięta z podobnych źródeł.
Czy Księgi Jakubowe stanowią wschodnioeuropejską mutacją Xeny czy innego równie „historycznego” serialu – Herkules trudno jednoznacznie osądzać na podstawie tak niewielkiego fragmentu.
Jedno jest pewne – cytowany fragment jest ważną poszlaką poddającą w wątpliwość resztę ustaleń historycznych autorki.
W powyższym kontekście nie dziwią już (chociaż nadal oburzają) słowa pisarki, wypowiedziane 7 października 2015 roku w programie Minęła dwudziesta” w TVP Info:

Wymyśliliśmy historię Polski jako kraju tolerancyjnego, otwartego, jako kraju, który nie splamił się niczym złym w stosunku do swoich mniejszości. Tymczasem robiliśmy straszne rzeczy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów…Myślę, że trzeba będzie stanąć z własną historią twarzą w twarz i spróbować napisać ją trochę od nowa, nie ukrywając tych wszystkich strasznych rzeczy.

To mniej więcej najkrótsze podsumowanie dzieł Jana T. Grossa.
Olga Tokarczuk, jako wielokrotna laureatka nagrody Nike, większość jego twórczości zna prawie na pamięć.
Tak więc jej świat, ten uwidoczniony w książkach, jak i ten, o którym mówi przed kamerami, ma tego samego ojca – założyciela.
Przecież jej nawoływanie do napisania naszej historii na nowo to prawie żywcem przejęta wypowiedź Grossa:
żeby odzyskać własną przeszłość, będziemy ją musieli sobie opowiedzieć na nowo.

Pytanie tylko kto i za czyje pieniądze ją napisze?

4.11 2015