W tym roku duże ilości kry spływające z górnych odcinków Wisły utworzyły w środkowej i górnej części zbiornika Włocławek oraz powyżej niego, zatory o niespotykanych dotąd rozmiarach. W niektórych regionach powstały 2-metrowej wysokości góry lodowe. Zima, która była bardzo łagodna przez wiele ostatnich lat zaskoczyła (TUTAJ).
Dużym problemem jest to, że od kilku lat a właściwie od 5-6 lat kwestia pogłębiania Wisły schodziła na drugi plan i była właściwie w śladowych ilościach. Z każdym rokiem Wisła niestety się wypłyca. W efekcie zagrożenie w porze zimowej powodzią zatorową jest z roku na rok coraz większe.
Mieliśmy 5 lat względnego spokoju, bo nie było właściwie zimy. Lecz w tym roku zobaczyliśmy na własne oczy zaniedbania. Tak nie może być aby majątek Polaków budowany przez wiele pokoleń był narażony na zniszczenie przez zaniedbanie Państwa jak w szczególności jego organów powołanych do zabezpieczenia rzek przed wylewami. Jak słusznie podkreślono w odpowiedzi sekretarza stanu w Ministerstwie Środowiska na interpelację nr 19084 z dnia 18 lipca 2013 roku w sprawie działań podjętych celem zapobiegania powodziom w Polsce (czytaj tutaj) „powódź jest zjawiskiem naturalnym, które na skutek niekorzystnych warunków pogodowych może przybrać niebezpieczną formę i powodować straty, przede wszystkim dla mienia ludności zamieszkującej na obszarach zagrożonych. Zjawisko to występuje od wieków i nigdy nie zostanie wyeliminowane. Dodatkowo, ze względu na zmiany klimatyczne, skala występujących zjawisk może się nasilać.” Z tym można się zgodzić, natomiast z dalszą częścią, która jest problematyczna już nie do końca.
To znaczy: – „Powiększające się wysokości strat powodziowych są najczęściej efektem niewłaściwego planowania przestrzennego, co należy do zadań własnych jednostek samorządu terytorialnego. Zabudowa takich terenów, niekiedy w odległości kilku metrów od linii brzegu, lub przeznaczenie pod intensywną uprawę rolniczą znacząco zwiększa koszt utrzymania wód, a także generuje wysokie szkody. Do niedawna problem właściwego planowania przestrzennego oraz wzrostu kosztów utrzymania wód dla ochrony terenów zalewowych nie był dostrzegany przez administrację samorządową.”
Czy obciążanie osób odpowiedzialnych za planowanie przestrzenne jest głównym powodem występowania powodzi?
Moim zdaniem nie, otóż podkreślić należy, że przy większych przypływach, które zdarzają się co roku, a czasem i więcej razy, rzeka ciągnie ze sobą różnego rodzaju osady. Jest tego czasem duża ilość liczona na kilometr w setkach a nawet tysiącach m3. Jeżeli przez pewien czas z jakichś powodów nie będzie się usuwać tego naniesionego materiału to po pewnym czasie następują wypłacenia co spowoduje powstanie małych wysp czyli tzw. przemiałów. Po kolejnym sezonie sytuacja staje się poważniejsza, koryto rzeki staje się płytsze i rozbija się na koryta drobne i mniejsze którymi woda zaczyna płynąć a tym samym wzrasta zagrożenie powodziowe. Światło przekroju rzeki jest coraz mniejsze. To będzie się z roku na rok pogarszać. Taki proces nazywamy fachowo procesem rzeki anastomozującej.
Pierwsze dane w pełni potwierdzały, że np. rzeka Narew jest już właśnie taką unikalną rzeką anastomozującą. – Płynie tutaj wieloma wąskimi i głębokimi korytami, które rozdzielają się i łączą, tworząc nieregularną, skomplikowaną sieć a pomiędzy nimi są liczne wyspy zalewane całkowicie podczas wiosennych powodzi (tutaj).
W przypadku regularnego udrażniania koryta rzeki nie będzie zagrożenia powodziowego lub będzie dużym zmniejszeniem tego stanu zagrożenia. Jednak największe problemy występują w dolnej i środkowej Wiśle gdzie pojawiają się poważne problemy z ochroną przeciwpowodziową. Tam też w znacznej części przez wiele lat nie pogłębiano koryta rzeki.
Co jest tego przyczyną? Jak jest to tłumaczone przez władze?
Otóż wytłumaczeniem jest to, iż nie dokonuje się pogłębiania z powodu braku żeglugi. W ten sposób koło się zamyka po co pogłębiać skoro nie ma żeglugi. Jednak nie bierze się pod uwagę czynnika ludzkiego jak również czysto ekonomicznego przy ponownym uruchomieniu żeglugi na rzekach, które do niedawna były „żeglugowe”. Nadto na tych terenach Polski jest szereg miast w których jakby władze nie wiedziały, że mieszkają ludzie, którzy posiadają swoje nieruchomości, gospodarstwa rolne, przedsiębiorstwa i dobytek niejednokrotnie gromadzony z pokolenia na pokolenie. Województwa kujawsko-pomorskie, wielkopolskie, warszawskie i dolnośląskie nie udrażniają rumoszu we Wiśle, Nidzie, Warcie i na Odrze. Piasek i kamienie jest transportowany z terenów gór i podgórskich co zamula rzeki i powoduje wypłycenia. Nie ma możliwości poruszania się jednostkami pływającymi tak małymi jak i dużymi czyli łódkami, katamaranami czy też dużymi jednostkami transportowymi. Wygląda na to, że jak było 50 lat temu tak będzie przez najbliższe 50 lat. Czyli jak każda zima zaskakuje drogowców tak każda powódź zaskoczy nasze władze.
Dlatego też jest tutaj niezbędne i pilne udrażnianie szlaków wodnych. Zieloni protestują, że nie należy niszczyć i dewastować wylęgu ptactwa itd. Jest to bardzo dobra i wspaniała idea, ale właśnie powstające wyspy z powodu nie udrażniania koryt są zajmowane przez ptactwo wodne, które szybko jest obejmowane ochroną. W ten sposób również zamyka się koło i tak są niszczone plany udrażniania rzek i dewastowane jest w ten sposób mienie i niekiedy życie ludzkie. Jak już wspomniałem poprzez wypłycenia rzek następują wylewy, niszczenie brzegów, tworzą się płycizny i zamulenia. Woda wychodzi z brzegów i rozlewa się po łąkach a w szczególności zalewa miasta i osiedla ludzkie.
Ochroną przeciwpowodziową w Polsce zajmuje się Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie tj. PGW WP a nadto organy administracji rządowej i samorządowej. Jednak to PGW WP odpowiada za zapewnienie ochrony ludności i mienia przed powodzią wywołaną przez śródlądowe wody płynące oraz wody podziemne stanowiące własność Skarbu Państwa.
Dlatego też dziwi fakt bezczynności tego organu państwowego, któremu widocznie nie zależy na zapewnieniu ochrony ludności i mienia przed powodzią, ale na tworzeniu nowych rezerwatów przyrody i zagrożenia powodziowego a tym samym stwarzanie zagrożenia dla nie tylko mienia ale głównie dla życia i zdrowia ludzi zamieszkujących wzdłuż rzek.
Dlatego też z nastaniem wiosny Wody Polskie powinny zająć się sprzątaniem a w szczególności udrażnianiem rzek, aby mieszkańcy mogli poczuć się bezpieczniej.
Autor: Andrzej Korab
Zostaw komentarz