Za chwilę może się okazać, że lewacka dzicz atakująca w sobotę p. Magdalenę Ogórek to niewinne leluje, ofiary… prawicowej „mowy nienawiści”.

Zajmujący stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich dr prawa Adam Bodnar jest człowiekiem głęboko wykształconym. W 1999 r. ukończył prawo na Uniwersytecie Warszawskim, a rok później zaliczył kolejną uczelnię – słynny Uniwersytet Europy Centralnej w Budapeszcie, założony przez George Sorosa. Jako student współpracował ze stowarzyszeniem „Nigdy Więcej”, W funkcjonującej głównie dzięki grantom fundacji Batorego Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka doszedł do stanowiska wiceprezesa.

Wreszcie, gdy już .nawet najbardziej przychylne dla POPSL sondaże mówiły o upadku ich 8-letniej władzy, głosami POPSL i SLD został wybrany Rzecznikiem Praw Obywatelskich (24 lipca 2015 r.).

Czasem, w prawicowych mediach, nazywany jest „rzecznikiem praw LGBTQwerty” z uwagi na zaangażowanie po stronie mniejszości.

Ostatni występ pana dr Bodnara każe jednak widzieć w nim kłamcę.

Nim jednak przejdę do dowodu, dlaczego tak sądzę, przypominam..

W poniedziałkowych „wiadomościach” TVP opublikowane zostały wizerunki osób biorących udział w sobotnim linczu na red. Magdalenie Ogórek.

Oto one.

.

.

Monika Twarogal, gorzowianka, zatrudniona w państwowej firmie (Poczta Polska). W wyborach samorządowych kandydowała na radnego wojewódzkiego z ramienia „Zielonych” i uzyskała oszałamiający wynik 0,53% głosów. Na facebooku nadaktywna, zarządza stroną Ogólnopolski Strajk Kobiet Gorzów Wielkopolski. Skarży się, że padła ofiarą szantażu i zastraszania.

„Zgodnie z tym, co napisałam 20 stycznia 2019 roku na temat mojej reakcji na hejt i pogróżki wobec mnie, informuję, że zgłaszam na Policję wpis pana Jacka Wielkopolanina, wysłany do mnie w dniu 03 lutego o godz. 19:58 w prywatnej wiadomości na Messengera.
Wpis ten nosi według mnie znamiona szantażu i zastraszania.”

https://www.facebook.com/monika.twarogal

Faktycznie, hejt wobec Moniki jest straszliwy, a groźba przerażająca.  Popatrzcie sami.

.

.

Monika Twarogal publicznie chwali się swoją pozazawodową działalnością. Pomóżmy zatem ją upowszechnić.

.

Ewa Borguńska, kolejna bojowniczka o prawdę. Należy do elity intelektualnej KOD/obywateli. Wspólniczka założonej przez niegdysiejszego prezesa telewizji polskiej Jana Dworaka (obecnie przewodniczący rady Fundacji Instytut Bronisława Komorowskiego) o wiele mówiącej nazwie Prasa i Film (KRS 0000187942). Drugim wspólnikiem jest Maciej Strzembosz, syn historyka Tomasza. Jego stryjem jest natomiast prof. Adam Strzembosz – człowiek, który uniemożliwił oczyszczenie środowiska sędziowskiego z komunistycznych kolaborantów po 1989 roku.

Prasa i Film sp. z o.o. była producentem kilku filmów, w tym cieszącego się zasłużenie popularnością kryminału „Sługi boże”. Po wyborach 2015 r. nie słychać jednak, by spółka stała za jakąś nową produkcją.

Czyżby wynik odcięcia od państwowej kasy?

Na manifach Borguńska nie wspomina jednak o pieniądzach. Atakuje pryncypialnie, broniąc „praw kobiet”.

Na zdjęciu wraz z grupą KOD/obywateli podczas kontrmiesięcznicy smoleńskiej 10 marca 2017 r.

Obie panie są więc osobami powszechnie znanymi.

.

.

Joanna Gzyra-Iskandar. Kolejna dziennikarka. Praktycznie od początku protestuje p-ko wynikom wyborów 2015 roku. W 2018 r. nagle zaczyna wypowiadać się w imieniu… Narodowego Instytutu dziedzictwa, instytucji podległej Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego (jej głównym szefem jest więc prof. Piotr Gliński). Swoje ambicje polityczne realizuje od 2015 r. w ramach tzw. Strajku Kobiet. Jednym z jej postulatów jest więc wycofanie się Państwa z dofinansowywania Kościoła (Strajk Kobiet milczy o dofinansowywaniu niekatolickich wspólnot, np. gmin wyznania mojżeszowego, a więc należy przypuszczać, że wobec takich dotacje mają być utrzymane) i przekierowaniu pieniędzy do organizacji zajmujących się walką z „mową nienawiści” oraz przemocą domową. Zamiast na Kościół pieniądze powinny iść zatem do organizacji feministycznych itp. np. poprzez Fundację Batorego, co pozwoliłoby odciążyć finansowo Sorosa.

Jest osobą powszechnie znaną.

.

Podobnie jak Iwona Wyszogrodzka, ongiś TVN.

.

Piotr ŁopaciukDawid Winiarski. Etatowi protestujący. Piotr Łopaciuk zasłynął jako ten, który jeździł po całej Polsce i starał się rozbijać spotkania polityków PiS. Z kolei Dawid Winiarski jest autorem nieudanej prowokacji, w której udawał ciężko pobitego przez Policję, by na następny dzień ozdrowieć.

Oni zatem również wywodzą się z tego samego kręgu.

.

Podobnie reszta osób ujawnionych przez TVP. Obecni praktycznie na każdej manifie skierowanej przeciw demokratycznemu wyborowi społeczeństwa z 2015 roku.

Na dodatek przechwalający się tym w mediach społecznościowych, a więc… publicznie.

.

Ale wspomniany na wstępie RPO Adam Bodnar uważa, że publiczne opublikowanie wizerunków etatowych protestujących stanowi… naruszenie prawa autorskiego.

Na poparcie swojej tezy absolwent uniwersytetu Sorosa świadomie przeinacza istniejące prawo.

Wg prawnika dr Adama Bodnara:

Do okoliczności wyłączających bezprawność rozpowszechniania wizerunku na gruncie ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych zaliczyć należy m.in.:

  • (…)

  • rozpowszechnianie wizerunku osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek powstał w związku z wykonywaniem przez nią czynności służbowych (art. 81 ust. 2 pkt 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych) (…).

Żadna z powyższych okoliczności nie miała miejsca w przypadku publikacji wizerunku osób protestujących przed siedzibą TVP Info. W szczególności zaś nie można uznać, że wskazane osoby, których wizerunek opublikowany został w „Wiadomościach”, stanowiły jedynie szczegół całości (zgromadzenia).

Rzecznik zwrócił się do przewodniczącego KRRITV Witolda Kołodziejskiego o zbadanie tej sprawy w zakresie kompetencji Rady. – Będę wdzięczny za poinformowanie mnie o podjętych w tej sprawie działaniach – napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk.

VII.522.1.2019

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-ujawnienie-wizerunku-protestujacych-w-wiadomosciach-tvp-moze-naruszac-prawo

.

Tymczasem cytowany przez Bodnara przepis art. 81 u. 2 pkt 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych w rzeczywistości brzmi inaczej:

Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:

1) osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych (…).

Mam nadzieję, że wyłapałeś już, czytelniku, „subtelną” różnicę pomiędzy wersją RPO, a stanem faktycznym?

RPO zawęża krąg osób powszechnie znanych w zasadzie do.. urzędników. Ewentualnie innych osób pełniących funkcje, w ramach których będą podejmować „czynności służbowe”. A więc przykładowo może tu chodzić o listonosza czy też kontrolera MZK lub innego parkingowego.

Tymczasem desygnatem obowiązującej normy prawnej może być również zwykły człowiek.

Sąd Apelacyjny w Poznaniu w wyroku z dnia 16.4.2010 r. (I ACa 620/10, niepubl.) stwierdził wyraźnie:

W szczególnych przypadkach w orbicie społecznych zainteresowań może znaleźć się zwykły człowiek, jeśli będzie sprawcą określonego zdarzenia, a jego działania zostaną odpowiednio nagłośnione, np. urządzi happening.

Obszerna literatura przedmiotu jak najbardziej broni reportażu telewizyjnego.

Uwzględniając szybkość obiegu oraz globalny zasięg informacji (Internet, telewizyjne serwisy agencyjne), za osoby powszechnie znane należy uznać osoby, którym szczególne okoliczności, w jakich się znalazły, przypisały przymiot powszechnej znajomości ( E. Nowińska, Swoboda wypowiedzi prasowej, Warszawa 2007, s. 167–168). Powszechne, usprawiedliwione zainteresowanie, jakie budzą określone osoby, powoduje, że ich wizerunek staje się „własnością społeczną” ( S. Ritterman, Komentarz do ustawy, s. 121; J. Sieńczyło-Chlabicz, Rozpowszechnianie wizerunku na gruncie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, Radca Prawny 2001, Nr 2, s. 41; T. Grzeszak, w: System Prawa Prywatnego, t. 13, s. 699–701).

.

Czy Bodnar jedynie pomylił się, choć tekst ustawy mógł odnaleźć na stronach internetowych kancelarii Sejmu, w licznych programach prawniczych, z LEX-em na czele? Nie mówię już o wydawnictwach tradycyjnych. Wątpię.

.

Alternatywą dla pomyłki jest niestety uznanie, że zamiast RPO mamy zaangażowanego w walkę polityczną człowieka, który wykorzystuje bezczelnie swoje stanowisko do siania zamętu.

Kłamstwo wygłaszane przez urzędnika państwowego powołanego przecież po to, by strzec naszych praw, a nie pomagać w ich łamaniu, zasługuje na potępienie.

Jest to bowiem wyjątkowo perfidna forma przemocy, której ofiarami padamy wszyscy. Ponadto takie wystąpienie praktycznie burzy resztki zaufania, jakie się RPO jeszcze ostały.

Przyłapany na kłamstwie w obronie zdziczałej jaczejki sorosowych desperatów nie daje bowiem gwarancji, że stanie w obronie kogokolwiek, gdy rzeczywiście złamane będą wobec niego ustawy.

Bodnar ostatecznie utracił mandat zaufania, potrzebny do piastowania swojej funkcji.

6.02 2019

.

.

fot. pixabay, facebook

.

.