Głowy nie schylę
Podążamy niczym stado dyskretnie pobekujących baranów za słodko pachnącymi, populistycznymi i pozbawionymi sensu hasłami polityków. Bo tak łatwiej, bardziej komfortowo, pstryk, z wyłączeniem błękitnego guziczka "myślenie". Grzecznie i z przyklejonymi uśmiechami numer trzy i pół dostosowujemy się do pustych standardów, które wyznaczają rozmaite instytucje. Wtłoczeni w ramy przymusu męczymy się w nieudanych związkach, u kosmetyczki wchodzimy na estetyczne szczyty wizerunku, z zaciśniętymi zębami pucujemy bardziej dla sąsiadów niż dla siebie przydomowe ogródki.





