(I dlaczego ten plan nie miał prawa przejść)..
Dziś rano, zebrała się sejmowa Komisja Zdrowia. Wynik głosowania był jednoznaczny: posłowie większością głosów odrzucili projekt planu finansowego Narodowego Funduszu Zdrowia na rok 2026. I choć formalnie była to decyzja komisji, w rzeczywistości to wyraźny sygnał nie tylko dla resortu zdrowia, ale też dla całego rządu Donalda Tuska – nie da się zarządzać ochroną zdrowia „na słowo honoru”.
Ministerstwo Zdrowia -kierowane przez minister Izabelę Leszczynę – przedstawiło dokument, który nie tylko nie odpowiada realnym potrzebom systemu, ale też został oparty na nierealistycznych założeniach, niepełnych danych i rażących brakach. To plan, który bardziej przypomina polityczną próbę przeczekania problemów niż faktyczną odpowiedź na dramatyczną sytuację finansową w szpitalach, poradniach AOS i POZ-ach.
Do dziś- w lipcu 2025- nie został podpisany plan finansowy NFZ na… bieżący rok 2025. Nie wiadomo, dlaczego Ministerstwo Finansów wstrzymuje decyzję, ale jedno jest pewne – oznacza to, że miliardy złotych wydawane obecnie na ochronę zdrowia są poza kontrolą Sejmu i Komisji Zdrowia! To nie jest drobna luka formalna- to świadome ograniczenie nadzoru nad finansami publicznymi w jednym z kluczowych obszarów państwa.
Jak mamy opiniować plan na rok 2026, skoro nie wiemy nawet, jak wygląda wykonanie i finansowanie świadczeń w 2025? To jest kompletnie nieakceptowalne z punktu widzenia odpowiedzialnego stanowienia prawa.
Plan przewiduje jedynie 10-procentowy wzrost nakładów, co przy obecnej inflacji kosztów usług medycznych i sprzętu jest absolutnie niewystarczające. Nie ma zabezpieczonych pieniędzy na zapłatę nadwykonań z tego roku, szpitale nadal nie otrzymały środków za świadczenia nielimitowane z I kwartału, a rezerwy są znikome lub iluzoryczne.
Z planu znikają środki na profilaktykę – aż o 50% mniej środków niż rok wcześniej. Pomija się także potrzeby w zakresie podstawowej opieki zdrowotnej, a programy takie jak „Twoje Zdrowie” są wprowadzane… bez budżetu.
Skandalem jest też fakt, że w planie nie przewidziano finansowania Centrów Zdrowia Psychicznego, mimo że zakończono już pilotaż i miały one wejść w życie systemowo z początkiem lipca 2025. Mówimy o psychiatrii środowiskowej, która miała być nowoczesną alternatywą dla przestarzałych, izolacyjnych modeli leczenia. Zamiast postępu cofamy się do czasów zamkniętych zakładów psychiatrycznych.
Szpitale są zadłużone, dyrektorzy rezygnują, kolejki do świadczeń wydłużają się jak nigdy – najdłuższe od 12 lat. Brak stabilności finansowej powoduje, że w wielu placówkach przyjmowanie pacjentów jest ograniczane – po cichu, bez decyzji z góry, ale z wyraźnym sygnałem: „musimy przetrwać, nie mamy środków”.
Nie dzialają też podstawowe ogniwa systemu – np. reaktor Maria w Świerku, niezbędny do produkcji izotopów dla diagnostyki onkologicznej, stoi nieczynny od miesięcy. Brakuje nie tylko pieniędzy, ale też kompetencji i decyzji. A środki z KPO, które mogły wspierać produkcję leków – substancji czynnych API w Polsce, zostały -jak wiemy – przesunięte na inne, mniej priorytetowe cele.
Platforma przegrała to głosowanie nie tylko dlatego, że przygotowała dokument nie do obrony. Przegrała też dlatego, że nie miała dość odwagi, by się pod nim realnie podpisac. Brak obecności posłów PO na kluczowym posiedzeniu komisji to polityczna ucieczka od odpowiedzialności.
Zamiast reformy jest chaos. Zamiast planu – propaganda. Zamiast stabilnosci -mnożenie ryzyk, które grożą załamaniem systemu.
Dziś ochronie zdrowia nie potrzeba PR-u. Potrzebuje realnego planu, opartego na faktach, liczbach i dialogu z ekspertami, a nie politycznego przeczekania. Ten dokument nie miał prawa przejść. Komisja Zdrowia zachowała się odpowiedzialnie – wbrew naciskom i pozorom – i jasno powiedziała: dość bylejakości!
Autor: Katarzyna Sójka
Polska lekarka, działaczka samorządowa i polityk, posłanka na Sejm IX i X kadencji, w 2023 minister zdrowia w drugim rządzie Mateusza Morawieckiego.
Zostaw komentarz