Nic tak bardzo nie leczy kompleksów ludzi mniej utytułowanych naukowo niż jawna błazenada luminarzy.
Gdyby tak zrobić krótki przegląd tych, którzy najmocniej leczą kompleksy mniej utytułowanych raz dwa znajdujemy ścisłą czołówkę. Palma pierwszeństwa niepodważalnie przynależy niejakiej Środzinie, choć po piętach depcze jej absolwent KUL niejaki Jasio Hartman. Są to niewątpliwie postaci jak najbardziej medialne i trudno znaleźć kogoś o równie łatwo rozpoznawalnej buzi.
Na solidnym trzecim miejscu umieścić należałoby 72-letniego publicystę organu nadredaktora Michnika, niejakiego Wojciecha Sadurskiego.
Ów syn prominenta z czasów głębokiego PRL (ojciec Franciszek z ramienia ZSL zasiadał w Sejmie, a nawet brał udział w opracowaniu ustawy o… Trybunale Konstytucyjnym. Pod koniec wzorem innych działaczy epoki PRL pracował w Biurze RPO) wsławił się wielokrotnie swoimi kocopałami wymierzonymi w PiS lub/i atakującymi najlżejszy nawet pomysł deubekizacji Polski.
Kto chce odświeżyć pamięć polecam mój pochodzący z 2019 roku tekst: http://pressmania.pl/broniatowski-sadurski-duet-nieegzotyczny/
Wróćmy jednak do czasów najnowszych. Oto w piątkowym wydaniu GazWyb ukazał się kolejny felieton pana profesora Sadurskiego pod jakże wymownym tytułem:
Likwidacja Izby Dyscyplinarnej. KE pomogła PiS-owi odrzucić w Sejmie senacką wersję ustawy
Prócz złości na KE i Ursulę von der Leyen, bo przecież
Decyzja Komisji Europejskiej o akceptacji polskiego KPO jest fatalna, przede wszystkim ze względu na sekwencję wydarzeń. Akceptując fałszywe zapewnienia rządu o realizacji „kamieni milowych” jeszcze przed sejmowym rozważeniem senackich zmian w prezydenckiej ustawie o likwidacji Izby Dyscyplinarnej, Komisja odebrała polskim władzom jakiekolwiek bodźce dla potraktowania Senatu poważnie. Teraz Sejm będzie mógł bez ponoszenia żadnych kosztów owe zmiany odrzucić i złą, kłamliwą ustawę przyjąć, a posłuszny PiS-owi prezydent i patologiczny kłamca premier będą mogli w Warszawie śmiać się w twarz pani przewodniczącej, która pozbyła się największego atutu, czyli groźby podtrzymania zawieszenia funduszy.
profesor Sadurski spostponował z rozpędu byłą Pierwszą Prezes Sądu Najwyższego Małgorzatę Gersdorff.
Co prawda uczynił to nieświadomie, w antypisowskim szale polemicznym zatracając resztki zdrowego rozsądku.
Senat wprowadził dobre i ważne zmiany
A są one ważne i pozytywne. Wyrugowanie raz na zawsze z Sądu Najwyższego członków Izby Przebierańców, czyli tzw. sędziów Izby Dyscyplinarnej; przyjęcie, że do nowej Izby Odpowiedzialności Zawodowej będą mogli wejść tylko prawdziwi sędziowie, a więc ci z co najmniej 7-letnim stażem w SN (…).
https://wyborcza.pl/7,75968,28532848,likwidacja-izby-dyscyplinarnej-ke-pomogla-pis-owi-odrzucic.html
I to jest właśnie ten atak na prof. Gersdorf. Otóż zostając Pierwszą Prezesą Sądu Najwyższego miała ona za sobą jedynie 6 lat sprawowania urzędu sędziowskiego w tymże SN. Problem w tym, że wcześniej pracowała w tymże Sądzie, ale jako radca prawny. W szczególności zaś nie była sędzią w żadnym sądzie rejonowym, okręgowym, apelacyjnym czy nawet wojewódzkim.
Posługując się zatem nomenklaturą Sadurskiego w chwili nominacji na najważniejszego sędziego w RP nie była prawdziwym sędzią.
Czy Sadurski liczy na to, że czytelnicy GazWyb nie będą zbytnio dociekliwi?
Obawiam się, że ten aspekt w ogóle nie był przez niego brany pod uwagę.
Antypisowski amok pozbawił starszego pana nawet odrobiny krytycyzmu. Jest skłonny mnożyć zarzuty pomimo tego, że w jego wykonaniu stanowią broń co najmniej obosieczną.
On tego jednak nie zauważa. Zły jest PiS, a zatem wszyscy stojący po drugiej stronie barykady są uosobieniem DOBRA.
To nic innego, jak tylko filozofia starych towarzyszy. Kto nie jest z nami, jest przeciwko nam!
A kto jest z nami, tego otoczymy ochroną w myśl doktryny Neumanna.
Prof. Gersdorf jest z Sadurskim, zatem nic to, że zgodnie z jego definicją w chwili obejmowania stanowiska Pierwszej Prezesy Sądu Najwyższego nie była prawdziwym sędzią.
Ba, nie ma żadnego znaczenia, że wcześniej „nie miała okazji” być sędzią jakiegokolwiek innego sądu.
Jako swoja jest poza jakąkolwiek krytyką Sadurskiego.
Tak wyglądają zarzuty „totalitarnej opozycji”. To, co było nie tylko tolerowane, ale wręcz uznawane za „normalność” podczas ich rządów, obecnie obciąża PiS.
Ale to oznacza, że cały ten zgiełk wynika wyłącznie z jednego fundamentalnego faktu – utraty władzy, której wg zapewnień Gomułki mieli nie oddać nigdy.
06.06 2022
Zostaw komentarz