Proszę Państwa, jest tak zasada: jeśli w środku jest porządek, to żadne zewnętrzne spiski nie będą w stanie tego ładu popsuć.

FOZZ, Amber Gold, afera hazardowa, afera reprywatyzacyjna, afera Rywina, sprzedaż majątku państwa za grosze, skandal z FSM i wiele, wiele innych. To nie KGB, SWR, FSB, GRU, CIA, BND, Mossad MI (n), czy tajne stowarzyszenia masońsko-ufologiczne są temu winne, To my sami na to pozwoliliśmy. To my zniszczyliśmy kontrwywiad i wywiad, to my zamieniliśmy służby specjalne i policję w bandę biurokratów, a sądy w cyrk dla uprzywilejowanych. Mam napisać ile razem z kolegami chlałem z wściekłości, bo upierdolono nam sprawę, ponieważ jakiś szef dostał obietnicę medalu lub stanowiska po zmianie? I co? Mieliśmy strzelać? Nie uwierzycie, ale największym moim wrogiem na kierunku wschodnim byli moi szefowie i to ich musiałem najpierw zneutralizować, by sprawa jakoś poszła. To samo mówili mi znajomi z IIA i policji.

Dam Wam przykład, bez konkretnej nazwy, bo przecież „ściśle tajne”, a to ukrywa każdy szwindel. W trakcie sprawy Olina, przygotowaliśmy „dosiad” na jedną z ciekawych firm, której właścicielem był Rosjanin o żydowskim nazwisku. Ciężko było dostać zgodę, ale upierdliwość bywa moją wadą. Akcja była trudna, firma była na Pl. Unii Lubelskiej, ale przygotować się udało wszystko, włącznie z kluczami. Najpierw proszono nas by poczekać, bo „Olin”. Dwa dni przed akcją (termin zależał od czynników zewnętrznych) zatwierdzono nam w końcu raport. Akcja nie odbyła się, bo dzień po zatwierdzeniu raportu firma zwinęła się całkowicie i zostały puste pomieszczenia. Zrobiłem awanturę, ale kto słucha esbeka? Po kilku latach dowiedziałem się, że ten „Rosjanin”, pan J. spotykał się i długo jeszcze to trwało z szefami służb i politykami wszystkich opcji. Wiecie ile takich historii widziałem?

Byłem upierdliwy i teraz za to płacę. Emeryturę zabiorą mi nie za SB, bo to już mi zabrano, ale właśnie za upierdliwość na kierunku wschodnim po roku 1990. Za niechęć do dopasowania się do układów. Moja krótka kariera też skończy się niedługo, bo zakłócam archetyp.

Pamiętajcie! To my stworzyliśmy piekło, które widziałem w zeznaniach Marcina P. Oni, te wszystkie „skrótowce” tylko wykorzystali miałkość, egoizm i pychę decydentów, ale to my ponosimy za to winę, bo myśmy ich wybierali. Ja też i to jest moja wina także. Większa niż praca przez siedem lat w SB.

I zaraz będzie dużo obrażonych, ale my wszyscy widzimy tylko okładki i zapominamy o prawdziwej treści.

Aha! Nie tylko Rosjanie zabijają niewygodnych, a islamiści są świetną okazją.

Wyjaśniam raz jeszcze: to nie są oskarżenia personalne, ale próba przypomnienia, że każdy z nas jest odpowiedzialny za to, co dzieje się w Polsce. Każdy!. Niestety cywilizacja „Brawo Ja”, wsobność i pogoń za nowym gadżetem spowodowała, iż staliśmy się łatwym celem.

Proszę uderzyć się w piersi i powiedzieć czy, gdyby w roku 1989 ktoś głośno powiedział, że „okrągły stół” to ściema, a Wałęsa et consortes wspaniale grają swoje role, narzucone im przez wielkich tego świata i pilnują tego komuniści, to co byście zrobili z takim człowiekiem? Zostałby zlinczowany, bo naród w euforii nosił na rękach „Solidarność”. Ci sami robotnicy, których pałowano, zamykano i represjonowano w PRL już kilka lat później ogromną cenę i płacą dotąd. Czy wiecie jak trudno jest się przyznać, że taki „prowokator” w 1989 roku? Zaprzeczyć wszystkiemu w co się wierzyło, o co walczyło się i za co ginęło? Powiedzieć jasno, że ci „umiłowani” przywódcy robotniczy okazali się być wyłącznie małymi, chciwymi geszefciarzami, a my byliśmy tylko „mięsem zomowskim”? Łatwiej jest narzekać, wierząc w czarno-biały świat, gdzie linia podziału jest jasna. Przy okazji, rozumiecie już dlaczego jestem kłopotem i muszę zostać szybko zneutralizowany? Zakłócam ten obraz, a „koleżeństwo” jest dla rządzących z każdej opcji skarbem, ponieważ ów obraz utrwala. Gienierałom włos z głowy nie spadnie. Układ nie tak dawno został zawarty.

Piszę „MY”, ponieważ biernością, ucieczką od polityki, nieumiejętność dyskusji umożliwiamy istnienie takiej rzeczywistości i wpuszczamy obce siły na warunkach tych sił, gdyż „Polska”, jej interes, jej dobro, to tylko puste słowa, często zamienione w tatuaże i patriotyczną odzież po 20 złotych sztuka, sprzedawaną przez Ukraińców.

Znam tylko jedną sławną postać, która w 1989 roku nie włączyła się w ściemę w Magdalence. To pan Kornel Morawiecki i Solidarność Walcząca. I co się dzieje? Plotki, ataki i oskarżenia, formułowane głównie przez byłych „tewulców”, oficjalnie nienawidzących SB, ale promujących i ochraniających „swoich” esbeków. Przypatrzcie się uważnie. Olejcie okładki i przeczytajcie ze zrozumieniem treść.

Marzenie o suwerenności! Jakże piękne, ale co się dzieje wokół ministra Macierewicza? Czy na prawdę nikt nie rozumie dlaczego zwolnił tych generałów? Pomyślcie.

Na koniec chciałem uspokoić Znajomego od masonerii. Nie oskarżam Państwa o nic. Nic nie poradzę na to, że wszystkie tajne stowarzyszenia uważam za dziecięce zabawy w „niewidzialną rękę”. Nota bene, trochę znam się na masonerii, gdyż mój „debiut” w Wydziale XI Departamentu I SB MSW PRL, czyli wywiadu, we wrześniu 1984 roku nastąpił w zespole do spraw syjonizmu i organizacji masońskich. Wcześniej, rok przed Kiejkutami, siedziałem na tych obiektach w Technice i słuchałem „oczek”.

Oburzacie się na prezydentów miast, którzy podpisali deklarację o przyjęciu emigrantów. Rychło w czas! Zapytam: gdzie byliście w czasie wyborów? Zostaliście w domu. Jaka była frekwencja? Gdzie mieliście oczy?

Obraziliście się? I dobrze. Obrzućcie mnie błotem, ale spójrzcie w lustro i powiedzcie sobie, że u siebie, w swoim najbliższym otoczeniu, w swoim mieście czy wsi zrobiliście wszystko, by zniszczyć lokalną mafię? Kto pozwolił na rozrośnięcie się macek PSL i całej reszty, a to oplata Polskę niczym perz od dziesięcioleci już? Trzeba było myśleć i głosować. Rozumiem, choć z trudem, bezsilność w wyborach krajowych, ale nie rozumiem jej zupełnie w lokalnych.

Uważam, że ruch lub partia, która skoncentruje się na samorządach i nie będzie miała parcia na sejm, wygra i przejmie parlament w następnej kolejności.

Zawsze możecie odwołać tych prezydentów w lokalnych referendach i nie mówcie, że to jest niemożliwe, bo to tylko świadczy o całkowitej bierności. To jest nasz kraj i my tu mamy o wiele więcej do powiedzenia niż jakiekolwiek koncerny i koterie. Będę to mówił do końca, nawet jeśli przyłożą mi pistolet do skroni, co pewnie stanie się niedługo, ponieważ takie teksty nikomu nie pasują.

Tylko WY, a nie żadna petycja to załatwi.

Teraz możecie się obrazić na mnie.

ps. Z jednego komentarza zamieszczonego na FB wynika, że karmię swoje ego. To prawda i wcale się tego nie wstydzę. Nie można też być „wielokrotnie niekulturalnym”. Albo się jest niekulturalnym, albo nie. Poza tym uważam, że tylko poprzez naprawę lokalnych patologii, zwalczenie ich, można naprawić kraj. Z Warszawy nic nie widać. To jednak zależy od nas samych.

ps2. A najgorsze jest to, że większość z Was traktuje to co napisałem z przymrużeniem oka i kpi z mojej rzekomej naiwności. Niech kpi, tylko mi tu nie narzeka.