Im bliżej wyborów prezydenckich tym większa dziecinada. Oto czerski portal OKO.press wykrył przestępcę w todze.

W zamyśle sprawa miała poruszyć tłumy. W Olsztynie „nominat” Ziobry podarł uchwały zebrania sędziowskiego.

Gewałt!

OKO pisze:

Prezes sądu w Olsztynie Maciej Nawacki, drąc uchwały olsztyńskich sędziów, nie tylko podeptał samorząd sędziowski i wypowiedział wojnę własnym sędziom. Mógł też popełnić przestępstwo niszczenia dokumentów. Jak ustaliło OKO.press niezależni sędziowie rozważają złożenie na niego zawiadomienia do prokuratury.

(…)

Na 7 lutego 2020 Nawacki jako prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie (z nominacji ministra Ziobry), a jednocześnie członek nowej KRS, zwołał Zebranie Sędziów Sądu Rejonowego w Olsztynie. Zebranie to forma samorządu sędziowskiego, mogą w nim wziąć udział wszyscy sędziowie z danego sądu.

Maciej Nawacki zwołał je, by przedstawić swoje sprawozdanie z pracy sądu za 2019 roku i poddać je pod głosowanie. Na Zebraniu było dużo sędziów – 41 z ok. 60 pracujących w olsztyńskim sądzie rejonowym. Był też Paweł Juszczyszyn, którego w obowiązkach sędziego zawiesiła za wykonanie wyroku TSUE nielegalna Izba Dyscyplinarna przy SN, a prezes Maciej Nawacki odciął go od dostępu do akt, sal rozpraw i służbowego komputera. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Prezes Nawacki na Zebraniu przedstawił sprawozdanie z działalności podległego sądu, ale zostało ono odrzucone przez sędziów. Aż 33 sędziów było przeciw jego przyjęciu, czterech wstrzymało się, dwóch było za.

Gdy sędziowie przekazali projekty trzech uchwał Zebrania (podpisało się pod nimi 31 sędziów), z wnioskiem o zmianę porządku obrad i poddanie ich pod głosowanie, Nawacki podarł je i zakończył Zebranie.

(OKO.press)

Zdaniem czerskiego portalu mogło dojść do popełnienia przestępstwa z art. 276 Kodeksu Karnego:

Kto niszczy, uszkadza, czyni bezużytecznym, ukrywa lub usuwa dokument, którym nie ma prawa wyłącznie rozporządzać,

podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

OKO podaje jeszcze dwa mogące mieć zastosowanie artykuły, ale absurdalność przypisania ich do konkretnej sytuacji aż nadto bije w oczy, by warto je cytować.

.

By rozstrzygnąć, jak bardzo zasadny lub nie jest zarzut czerskiego żurnalisty naprzód trzeba odpowiedzieć na podstawowe pytanie:

Czym w świetle prawa karnego jest dokument?

Zgodnie z legalną definicją zawartą w art. 115 § 14 Kodeksu karnego:

Dokumentem jest każdy przedmiot lub inny zapisany nośnik informacji, z którym jest związane określone prawo, albo który ze względu na zawartą w nim treść stanowi dowód prawa, stosunku prawnego lub okoliczności mającej znaczenie prawne.

Tymczasem podarte kartki zawierały projekty uchwał wzywających prezesa SR w Olsztynie do przywrócenia do pracy sędziego Pawła Juszczyszyna. Nie tylko.

Jego [prezesa Nawackiego – przyp. HD] działania blokujące pracę Juszczyszyna uznali za bezprawne. Napisali też, że Izba Dyscyplinarna, która go zawiesiła, nie jest niezawisłym sądem.

Sędziowie skrytykowali również uchwaloną przez PiS ustawę kagańcową, która wprowadza dla niezależnych sędziów represje oraz wezwali członków nowej KRS do dymisji. Dotyczy to też Macieja Nawackiego, który jest jej członkiem.

(op. cit.)

Przepraszam, może ktoś mnie za chwilę wyzwać od pisowczyków, ale ja za cholerę nie dostrzegam nawet cienia jakiegokolwiek prawa, stosunku prawnego lub okoliczności mającej znaczenie prawne w tych „dokumentach”.

To tylko polityczna zabawa sędziów wymierzona w uchwaloną przez Sejm i podpisaną przez Prezydenta ustawę.

O jakim więc dokumencie możemy mówić?

Podobnie jak gazeta, nawet wyborcza, nie jest dokumentem, tak samo dokumentami nie są projekty odezw politycznych.

Kto jak kto, ale prawnicy wiedzą o tym doskonale. Od lat znany jest i cytowany wyrok Sądu Najwyższego z dnia 24 października 2000 roku ( V KKN 215/98) – za dokument nie może być uznany przedmiot, który samoistnie nie stanowi dowodu prawa, stosunku prawnego lub okoliczności mającej znaczenie prawne.

I to w zasadzie zamyka prawnokarnego rozważania.

Prócz oczywistej hucpy prawnej najweselsze w tym wszystkim jest nazywanie przez Mariusza Jałoszewskiego (autora cytowanego artykułu) prezesa SR w Olsztynie nominatem Ziobry.

Popatrzmy więc na stawianego za wzór „niezależnego” sędziego Pawła Juszczyszyna.

Otóż od września 2019 r. był delegowany do Sądu Okręgowego w Olsztynie.

Jak powinno być wiadome zgodnie z art. 77 § 1 ustawy z dnia 27 lipca 2007 r. Prawo o ustroju sądów powszechnych to

Minister Sprawiedliwości może delegować sędziego, za jego zgodą, do pełnienia obowiązków sędziego lub czynności administracyjnych:

1) w innym sądzie równorzędnym lub niższym, a w szczególnie uzasadnionych wypadkach także w sądzie wyższym, mając na względzie racjonalne wykorzystanie kadr sądownictwa powszechnego oraz potrzeby wynikające z obciążenia zadaniami poszczególnych sądów (…).

Jeśli więc nazywamy sędziego Nawackiego nominatem Ziobry pamiętajmy, że nominacja ta dotyczyła wyłącznie sfery administracyjnej sądów i nie miała nic wspólnego z niezawisłością sędziowską.

Delegacja sędziego sądu rejonowego Pawła Juszczyszyna do Sądu Okręgowego dokonana przez tego samego ministra dotyka jednak sfery orzeczniczej. Pośrednio więc może być uznana za ingerencję w niezawisłość, o czym już wcześniej pisałem.

Stosując więc ten sam system pojęciowy, co OKO uznać trzeba, że Paweł Juszczyszyn w Sądzie Okręgowym w Olsztynie był…również nominatem Ziobry.

Jak zatem widzimy nominaci Ziobry są be tylko wówczas, gdy nie są przeciwnikami rządu.

Ciekawe, czy już w poniedziałek w oPOzycyjnej piaskownicy pojawią się nowe foremkiwiaderka?

9.02 2020

fot. pixabay