„Covidowy dziennik” obnażył patologię systemu. Rodzina z Brzeszcz w Małopolsce jest już od miesiąca na kwarantannie, a Sanepid im od samego początku nie pomaga. Można odnieść wrażenie, że instytucja ta nie działa lub pozoruje swoją przydatność społeczną. Urzędnicy tam pracujący traktują chorych na COVID-19 jak natrętów. Jednak w mediach słyszymy, że Polska dzielnie radzi sobie z pandemią koronawirusa. A w realu okazuje się, że to tylko medialna propaganda sukcesu!
Pojechaliście na testy i Jak Wam poszło? – „Rozmowa z Sanepidem pozbawiła mnie złudzeń ten kraj jest nie dla ludzi. Wszyscy ze szklanego ekranu mówią, że to wszystko tak pięknie wygląda, a kwarantanna to prawie jak wakacje, tylko to prawie robi zasadniczą różnicę. Wymaz, czekanie na wynik i gotowe. Otóż nie jest tak różowo jakby mogło się wydawać. Dzisiaj w drodze do Krakowa i z powrotem wyszło nam 170 km, każdy wjazd na teren szpitala jest oczywiście płatny, a więc każdy wyjazd to nie lada koszt. Pomyślałam sobie, że przecież to niemożliwe aby człowiek na kwarantannie musiał podróżować tak sam, tam i z powrotem” – mówi Pani Renata.
Co Pani w tej sytuacji zrobiła? –„Analizując naszą sytuację, pełna nadziei zadzwoniłam do Sanepidu z prośbą o pomoc. Już nawet nie będę komentować tego jak Pani z Sanepidu ze mną rozmawiała. Zapytałam, co ma zrobić ktoś kto ma jechać na wymaz do Krakowa a nie ma samochodu (za jazdę komunikacją miejską jest kara)? W odpowiedzi na to pytanie usłyszałam, że my mamy samochód, to po co pytam. Więc zapytałam, co w sytuacji, gdy tak po prostu nie stać mnie na zatankowanie samochodu. W odpowiedzi usłyszałam, że to już mój problem i powinnam zadzwonić do wojewody, bo w Małopolsce nie jeździ karetka po pacjentów z COVID-19 na testy. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to nie wina tej Pani, tylko nie odpowiada mi ten sposób komunikacji, bo jest mało przyjazny” – stwierdza żona Pana B.
Dlaczego na testy musicie jeździć do Krakowa? – „Sama zaczynam się nad tym zastanawiać jak to możliwe, że mając szpital 10 km od domu, my musimy jeździć aż do szpitala odległego od nas o 170 km” – stwierdza dzielna kobieta.
Nie zostaliście jednak z problemami sami, bo pomagają Wam dobrzy ludzie, a „Covidowy dziennik” mobilizuje do działania polityków? – „To prawda, bo zadzwonił do mnie poseł na Sejm Marek Sowa z zapytaniem jak wygląda ta nasza kwarantanna i jak nam może pomóc. Więc opowiedziałam o całym bagnie w Sanepidzie, o szpitalu i testach w Krakowie oraz tych naszych podróżach. Pan Poseł był też zdziwiony, że trzeba jechać taki kawał drogi aby zrobić testy. Parlamentarzysta obiecał podjąć interwencję poselską. A więc czekamy na jej efekty” – podkreśla Pani Renata.
Czyli Wy znowu pojedziecie na kolejne testy do stolicy Małopolski? – „Tak, ale dzisiaj dowiedziałam się, że w powiecie oświęcimskim są jednak równi i równiejsi. Okazało się bowiem, że wszystkie znane mi osoby na kwarantannie jeździły do Krakowa swoimi samochodami i na swój koszt. Poseł też potwierdził, że taka jest procedura. Po czym, po ponad 20 dniach naszego zamknięcia w domowym więzieniu my musimy jechać sami, a po pewnego pozytywnego Górnika i jego pozytywną mamę przyjeżdża wymazobus już po 6 dniach od pierwszego testu na kolejne testy. To jak to jest, że jedni wydają krocie kursując pomiędzy Brzeszczami a Krakowem, ponoszą z tego tytułu koszty na miejscu a do innych przyjeżdża się pod dom, w dodatku po tak krótkim czasie? Dal mnie jest to niepojęte!” – dodaje żona Pana B.
Czyli znowu „zrywacie” się z kwarantanny? – „Tak, my w piątek znów musimy jechać do Krakowa na wymaz, ale do tych „lepszych” przyjeżdża karetka, by ich zawieźć na wymaz? Gdzie tu sprawiedliwość? Czy jest jakikolwiek urzędnik, który wytłumaczy mojemu dziecku, że ona nie może mieć wakacji, bo panuje pandemia. Dla jednych lepsza, dla innych gorsza, w końcu nie pierwszy raz przekonuje się, że my to ten gorszy sort. A może to zwykła złośliwość urzędników z Sanepidu za wpisy w „Covidowym dzienniku”? – zastanawia się Pani Renata.
To nie jedyne skandaliczne zachowania instytucji publicznych. Prezentujemy mrożący krew w żyłach wywiad Krzysztofa Woźniaka z rodziną, która od miesiąca siedzi na kwarantannie. Posiedzi jeszcze dłużej. NIE dostali praktycznie ŻADNEJ POMOCY MEDYCZNEJ, za to zamknięto ich w domu. – „Obejrzałeś w TVP jak Sanepid świetnie pomaga ludziom zakażonym Koronawirusem? To teraz dla rónowagi obejrzyj świadectwo rodziny, która przez miesiąc jest de facto uwięziona w domu, a pomocy medycznej de facto NIE DOSTAŁA (cytat: „mąż był w stanie agonalnym”)” zapowiada swoją rozmowę Krzysztof „Ator” Woźniak.
Posłuchaj co ma do powiedzenia rodzina, która zachorowała na COVID-19:
Prokuratura zajmie się patologią w Sanepidzie! W Polsce działa mafia „covidowa”? Jak wynika z ustaleń naszych dziennikarzy do Prokuratury Rejonowej w Wadowicach wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez pracowników Sanepid (czytaj więcej).
11. PILNE! Sanepid działa ze szkodę dla chorego na COVID-19 (czytaj więcej).
12. Sanpeid to państwo w państwie. Chory na COVID-19 musi radzić sobie sam! (czytaj więcej).
13. „Covidowy dziennik” czyli codzienna relacja chorych na COVID19 (czytaj więcej).
14. PILNE! Chorych na COVID-19 przybywa! Sanepid nie działa a winni są Polacy? (czytaj więcej).
15. Trzeci „covidowy” weekend w domowym „więzieniu” (czytaj więcej).
16. Uwaga Pilne! Chorzy walczą z COVID-19 i Sanepidem o powrót do życia! (czytaj więcej).
Dla zainteresowanych, fotka główna z https://youtu.be/9Cldee859fU
Także pozdrawiamy