Właśnie wróciłem z kina. Byłem na filmie Uwierz w Mikołaja 2. Myślę, że nie bez kozery właśnie w grudniu ekrany kin i telewizorów pokazują specjalnych gości świątecznych. Bo grudniowe święta, Święta Bożego Narodzenia, mają w sobie coś z paradoksu. Z jednej strony są najbardziej przewidywalnym rytuałem w roku – te same potrawy, te same kolędy, te same rozmowy przy stole. Z drugiej strony, właśnie w tej powtarzalności kryje się przestrzeń na coś, co wymyka się logice: na cud.
Cud nie musi być spektakularny. Nie chodzi o gwiazdę spadającą z nieba ani o nagłe uzdrowienie. Cud to czasem drobiazg – telefon od kogoś, kto milczał latami, uśmiech sąsiada, który zwykle patrzy spode łba, albo dziecko, które nagle mówi coś tak prostego, że rozbraja całą naszą dorosłą powagę.
Kino świąteczne przypomina nam o tym wprost: „uwierz, że cuda się zdarzają”. Łatwo wzruszyć się na ekranie, trudniej przenieść tę wiarę do codzienności. Bo przecież cuda nie dzieją się w oderwaniu od nas – one potrzebują naszej gotowości. Pusty talerz na stole nie wystarczy, jeśli drzwi pozostają zamknięte.
Może właśnie na tym polega magia grudnia: że przez chwilę jesteśmy bardziej otwarci, mniej cyniczni, bardziej gotowi, by dostrzec w drugim człowieku coś więcej niż tylko jego rolę społeczną. Wtedy cud nie jest czymś „z zewnątrz”, ale czymś, co rodzi się w nas.
Uwierz, że cuda się zdarzają – nie dlatego, że tak mówi film, ale dlatego, że bez tej wiary świat byłby tylko zimnym rachunkiem strat i zysków. A przecież nawet w recesji, nawet w pośpiechu, nawet w codziennym absurdzie – zawsze może wydarzyć się coś, co nas ocali.
I tak, cuda zdarzają się nawet w kolejce po karpia, gdy ktoś przepuści nas w tłumie, albo w korku przed galerią handlową, gdy nagle wszyscy zaczynają śpiewać kolędy zamiast trąbić. To może nie jest Hollywood, ale to jest nasza polska wersja świątecznego cudu.
Trzeba dodać, że pokazaną na zdjęciu postać Zosi w filmie Uwierz w Mikołaja 2 zagrała Weronika Kurek. To młoda aktorka, która w tej roli wcieliła się w postać rezolutnej, pełnej wiary dziewczynki – bohaterki drugiej części, która wyrusza do Warszawy, by odnaleźć prawdziwego Mikołaja i prosić go o cud dla swojej babci Sabiny.
Jej kreacja jest jednym z emocjonalnych filarów filmu – łączy dziecięcą naiwność z odwagą, a jej obecność na ekranie przypomina, że czasem to właśnie dzieci są najbliżej prawdy o świętach i cudach.
Prawda?
Zostaw komentarz