Oczywiście można założyć, że realizujący antypolskie cele polskojęzyczny Onet łże i świadomie przypisuje przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyden niewypowiedziane przez nią słowa.

Koleżanka partyjna Angeli Merkel niejaka Ursula von der Leyden, obecna przewodnicząca Komisji Europejskiej, komentując wczorajszy wyrok polskiego Trybunału Konstytucyjnego powiedziała:

– Nasze traktaty są bardzo jasne. Wszystkie orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE są wiążące dla wszystkich organów państw członkowskich, w tym sądów krajowych. Prawo UE ma pierwszeństwo przed prawem krajowym, w tym przed przepisami konstytucyjnymi. Na to zgodziły się wszystkie państwa członkowskie UE jako członkowie Unii Europejskiej.

(za: https://wiadomosci.onet.pl/swiat/komunikat-ke-prawo-unii-ma-prymat-w-stosunku-do-prawa-panstw-czlonkowskich/le1mytt )

Tymczasem tak było naprawdę.

Kilka miesięcy po przyjęciu Polski (oraz paru innych Państw, co w tej chwili znaczenia żadnego nie ma) 29 października 2004 roku w Rzymie podpisano Traktat ustanawiający Konstytucję dla Europy.

16 grudnia tegoż roku tekst został opublikowany w Dzienniku Ustaw Unii Europejskiej (seria C, nr 310).

Ze strony III RP traktat podpisał ówczesny premier Marek Belka oraz minister właściwy ds. zagranicznych Włodzimierz Cimoszewicz.

W tekście tym padają sformułowania, które po latach Ursula von der Leyden najwyraźniej traktuje jako obowiązujące:


Artykuł I-1


Ustanowienie Unii

1. Zainspirowana wolą obywateli i państw Europy zbudowania wspólnej przyszłości, niniejsza
Konstytucja ustanawia Unię Europejską, której Państwa Członkowskie przyznają kompetencje do
osiągnięcia ich wspólnych celów. Unia koordynuje polityki Państw Członkowskich, zmierzające do
osiągnięcia tych celów, oraz wykonuje w trybie wspólnotowym kompetencje przyznane jej przez
Państwa Członkowskie.

(…)

Artykuł I-6


Prawo Unii


Konstytucja i prawo przyjęte przez instytucje Unii w wykonywaniu przyznanych jej kompetencji
mają pierwszeństwo przed prawem Państw Członkowskich.

Tak to miało wyglądać. Gdyby nie jedno ale…

Otóż unijni decydenci tak byli pewni powszechnego poparcia dla swoich idei, że w art. IV – 447 uzależnili wejście w życie traktatu od ratyfikacji przez umawiające się strony (czyli poszczególne państwa).

11 listopada 2004 roku jako pierwsza ratyfikowała traktat Litwa. W parlamentarnym głosowaniu ZA było 84 posłów, PRZECIW jedynie 4.

20 grudnia do Litwy dołączyły Węgry. ZA było 322 posłów, PRZECIW jedynie 12.

1 lutego 2005 roku ZA była Słowenia (parlament: 79 do 4), potem Hiszpania (referendum z 20 lutego 2005 r. – 76,73% ZA), 16 kwietnia 2005 r. Włochy ((parlament – ZA 436. PRZECIW 28), 19 kwietnia Grecja (parlament – ZA 268, PRZECIW 17), 11 maja Słowacja (parlament – ZA 116, PRZECIW 27) oraz Bułgaria (parlament – ZA 231, PRZECIW 1), 17 maja Rumunia (parlament – ZA 434).

25 maja Austria (parlament – ZA 182, PRZECIW 1), dwa dni później zaś Niemcy (parlament – ZA 569, PRZECIW 23).

Aż w końcu doszło do Francji. W referendum przeprowadzonym dnia 29 maja 2005 r. 54,87% Francuzów było przeciw planowanej Konstytucji.

Dwa dni później to samo nastąpiło w ówczesnej Holandii (przeciw aż 61,6% biorących udział w referendum).

W tej sytuacji planowane referenda m.in. w Polsce i Wielkiej Brytanii odwołano, jako że nie miały już żadnego sensu.

Tak oto skończyła się jedyna próba sformalizowania nadrzędności prawa Unii nad konstytucjami państw związkowych.

Pani von der Leyen zatem kłamie.

8.10 2021