O FB już po raz ostatni. proszę wybaczyć, ale rozśmiesza mnie asertywność niektórych rad, przekonanie o własnym sprycie oraz rady typu: „To prywatny portal, więc możesz odejść”. Rad takich szczególnie pełny jest Twitter (nie lubię TT, bo tam nie można dyskutować po mojemu).

Najpierw odpowiem „spryciarzom” przekonanym o swoim zmyśle operacyjnym.

Kilka lat temu „robiłem” sprawę z partnerami. Figurantem był facet z wywiadu. Obcego i dobrego wywiadu. Kiedy, na początek, podałem im tylko „zaczepkę”, czyli imię i nazwisko oraz zdjęcie z obserwacji, w ciągu trzech godzin miałem „full service”, włącznie z kontem w banku, adresami mailowymi na prywatnych serwerach i zdjęciami w rożnych sytuacjach, nie mówiąc o adresie. Facet nie używał FB, TT, miał telefony tylko na kartę i nieźle się zabezpieczał. Proszę więc, wszystkich przekonanych o własnym talencie operacyjnym o trochę skromności. Ja pracowałem operacyjnie w wywiadzie i w kontrwywiadzie prawie trzydzieści lat i podchodzę do własnych doświadczeń oraz umiejętności z dużym stopniem samokrytycyzmu, bo zawsze znajdzie się ktoś lepszy ode mnie, a ze zorganizowaną, wyspecjalizowaną instytucją państwową nikt nie wygra, o ile nie stoi za nim podobna instytucja.

Teraz o „prywatnym” portalu. Nie mogę się z tym zgodzić. Wydałem kilka książek i w momencie, gdy znalazły się one w księgarni, ludzie je kupili, nie mogę czytelnikom nakazać, by czytali je po kolei, nie ślinili okładek. To ich sprawa jak ich użyją. Czy do czytania, czy do rozpałki grilla, czy jako podkładki pod mebel. W momencie publikacji nie jest to już moja prywatna własność. Ja jestem tylko jej autorem, a o przeznaczeniu decyduje czytelnik. Podobnie jest z portalem społecznościowym Facebook. Jeśli twórca zrobiłby go wyłącznie dla swoich znajomych, rodziny lub wyłącznie dla określonej grupy ludzi, zdefiniowanej biologicznie, społecznie oraz politycznie, wówczas nie miałbym żadnych pretensji. Facebook jest jednak portalem dla wszystkich, a jego zasięg wykracza daleko poza środowisko twórcy. Stał się więc własnością globalną, podobnie jak McDonalds, Burger King, Pizza Hut i Coca-Cola, a także Sony, Samsung, Aple, Microsoft. W związku z czym narzucanie jak mam pisać, w jakim języku, jest sprzeczne z ideą tworzenia takich portali. Niestety, jest to największe forum światowe i jest konieczne praktycznie przy każdej nowoczesnej działalności. Dlatego też, musi podlegać określonym prawom, wynikających z demokracji, a przede wszystkim zasadzie wielości poglądów, różnorodności opinii. Po to zostało stworzone. Nie może też być wykorzystywane przez ugrupowania polityczne, które przejmują administrowanie regionami do walki z przeciwnikiem politycznym, a przez państwa do inwigilacji obywateli.

Nie jestem naiwny, ale stawiam te pytania oraz pisze o kwestiach, które są tak samo ważne, jak Acta i inne próby państwowego ograniczania wolności Internetu. Tu jednak mamy legendowane ingerencje poprzez medium, będącym już własnością praktycznie całego świata, a nie tylko grupki kolegów. ACTA widzieli wszyscy, bo było tam powiedziane wprost i bez ogródek. Protesty wyszły, ale to nie znaczy, że rządy zrezygnowały. Teraz działają trochę sprytniej i to my musimy pilnować, by nagle nie okazało się, że portal społecznościowy stał się portalem rozprawy z niepoprawnymi politycznie, bez względu na to, jaką opcję reprezentują.