Nie pozostało nam nic oprócz cichej nadziei
Że świat dnia pewnego wcale się nie zawali
I nie będzie żadnego końca końców lub początku wszystkiego
Tak jak dawniej niektórzy w wizjach przewidywali

To co dzieje się zwykle spokojnie i bardzo płynnie
Trwając w formach z których ewoluuje pomału
W dalsze postaci niczym ślimak z muszlą który
Wioząc swój domek i schronienie na przekór upału

Zawsze gdy deszcz zwilży mu drogę wyrusza
I przesuwa się co nieco poza obszar poznany
Świat nasz zdaje się zmieniać szybko lecz
Nieco tylko widać to z miejsc w których przebywamy

Patrząc na rzeczywistość przez radości i troski
Rytmu dni i nocy godzin spadających niczym
Górski strumień kaskadami przez skały by za chwilę
Płynąć wolno wśród zatok z cichych głębin wirem

W drodze życia na której jesteśmy tylko przechodniami
Mijając się w chwilach szczęścia z cierpieniem
Radosnych zachwytów z rozczarowaniami
I spełniać z nieskończonym rzeczy przemijaniem

Tomasz Trzciński, 10 czerwca 2022

Na zdjęciu: Mgławica Hantle, Messier 27

Astrofotografia by @Tomasz Trzciński

Keith Jarrett – The Köln Concert, Part IIc: Memories Of Tomorrow

Tomasz Trzcinski – piano