Chciałem zacząć od pięknego polskiego słowa (choć pochodzi z łaciny) na literę „K”, ale zacznę inaczej. Przeczytajcie do końca, zanim skomentujecie.

Zacznę od szokującego dla wielu stwierdzenia: to nie Muzułmanie są winni za to co się obecnie dzieje w Europie i na świecie. Jeśli miałbym za to kogoś oskarżać to wyłącznie kolejne rządy USA, ZSRS/FR, głównych krajów Europy Zachodniej oraz klany rządzące światem Islamu. To oni i ich polityka, oparta jedynie na korporacyjno-bankowych zyskach, polityka oparta na oszustwie multikulti spowodowała, że na ulicach europejskich miast giną niewinni ludzie, że zakłócona została, a właściwie zniszczona delikatna równowaga Afryki Północnej, zwana „arabską wiosną”. To oni odpowiadają za proces niszczenia naszego świata, ponieważ zagraża ich finansom. Są słowa, pojęcia klucze, które służyły im jako broń przeciwko swoim obywatelom. Dziś pierwsze z nich, ale nie najważniejsze.

Tolerancja. To piękne słowo. Zostało całkowicie zniszczone dzięki takim politykom, jak Angela Merkel, na przykład. Dlaczego? Ponieważ użyto tego narzędzia w zero-jedynkowym kontekście. Ukuto przekonanie, że podobnie jak nie można być trochę w ciąży, trochę patriotą, tak samo albo się jest tolerancyjnym, albo nie. Tymczasem, pojęcie to jest trochę inne niż patriotyzm. Tolerancja wymaga współdziałania drugiej osoby, czyli tej, wobec której stosujemy to pojęcie. Jesteśmy tolerancyjni i wymagamy wzajemności. Z patriotyzmem jest inaczej. Nie możemy wymagać od cudzoziemca, by był polskim patriotą, tak, jak on nie może wymagać od nas tego samego wobec własnego kraju. Tu jest sytuacja zero-jedynkowa. Z tolerancją jest zupełnie inaczej. Nie można być tolerancyjnym w jedną stronę. Nie można tylko od jednej części własnego społeczeństwa, tubylczej, wymagać zero jedynkowej tolerancji wobec obcych, jeśli druga strona nie chce narzucić wyłącznie swoje wzorce. To nie jest tolerancja. To fałsz i całkowita kompromitacja tego pojęcia. rządy zachodnie dokonały szeregu regulacji prawnych, które zmuszają ludzi do tolerancji, lecz nie zmuszają do niej przyjezdnych. W ten sposób zakłócono naturalny system kontaktów międzyludzkich oraz ukarano rdzenną ludność własnych krajów, a i przyjezdnych przy okazji. Przecież wcale nie chodziło o żadna tolerancję i asymilację, tylko o zwykły ordynarny interes. Wymienione przeze mnie rządy nie są miłośnikami tolerancji. Inaczej przegraliby swoje stołki i stracili profity.

Asymilacja to następny klucz. O tym napiszę innym razem.