Michał Zimny urodził się we Wrocławiu i tu spędził całe dzieciństwo. Tutaj też, żyje i pracuję. Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Meteorytowego
Andrzej Kotowiecki: iedy tak naprawdę pojawiło się u Ciebie zainteresowanie meteorytami?
Michał Zimny: Już jako dziecko byłem zafascynowany kosmosem, meteorytami, innymi planetami itp., ale jak to w życiu bywa dziecięce marzenia i fantazje zostały zapomniane na wiele lat. Jednak już po trzydziestce zacząłem odkrywać, że dużo satysfakcji i frajdy daje mi powrót do moich zainteresowań i fascynacji z młodości. Wróciły myśli o odkrywaniu kosmosu ale już po „dorosłemu”. Meteoryty były namacalnym i realnym kawałkiem kosmosu. Około 6 lat temu, zacząłem budować własną kolekcie, a na 40 urodziny sprezentowałem sobie piękny i spory okaz meteorytu Morasko. W tedy poczułem, że nie ma odwrotu i kolekcjonerstwo to coś dla mnie. Od tamtej pory wpadłem w temat kolekcjonerski po uszy.
A.K. – Co zdecydowało o wyborze studiów?
M.Z. : Pozwolę sobie na mały rys historyczno-familijny,aby opowiedzieć o moich wyborach zawodowych. Koniec lat 90-tych nie rozpieszczał ekonomicznie mojej rodziny. Ojciec pracował w zakładach Elwro i brał udział w rozwoju polskiej myśli komputerowej. Po likwidacji zakładu w połowie lat 90-tychnasza sytuacja ekonomiczna nie była sprzyjająca. W tamtym czasie bardziej marzyłem o usamodzielnieniu się ekonomicznych niż o studiach. Po skończeniu liceum ekonomicznego poszedłem do pracy w magazynie. Po kolejnych 4-ch latach dojrzałem do myśli i o studiach i złożyłem papiery na Wrocławską Akademię Sztuk Pięknych. Udało mi się dostać za pierwszym razem i skończyłem kierunek Fotografia i Multimedia na wydziale Grafiki.
A.K.: Czy wybór zawodu był trafny i jak potoczyła się kariera zawodowa.
M. Z. : Z perspektywy czasu stwierdzam, że dla mnie wybór ASP okazał się bardzo trafiony. Podczas studiów pracowałem jako grafik, ale na drugim roku otworzyłem własną działalność gospodarczą zajmującą się robieniem prostych projektów graficznych i drukiem wizytówek. Ostatni okres studiów to był przede wszystkim czas poświęcony rozwojowi firmy. Po zdanym egzaminie końcowym do budynku ASP trafiłem dopiero po 16 latach w 2024 roku, aby zorientować się czy po takim czasie jest możliwość odebrania dyplomu. O tym, że mam zaległy dyplom do odebrania przypomniał mi mem o zagrożeniu jakie przyniesie sztuczna inteligencja dla Artystów. W chwili obecnej moja firma jest już 20 lat na rynku i cały czas opieram się na wiedzy zdobytej na ASP.
Michał Zimny dodaje jeszcze: Klika lat temu, realizowałem projekt dla jednego w Wrocławskich biurowców, gdzie moim partnerem była właśnie Wrocławska Akademia Sztuk Pięknych. Miałem wrażenie, że domyka się jakaś ciekawa pętla w moim życiu.
A.K.: Jaki był u Ciebie rozwój dodatkowych zainteresowań ew. hobby?
M. Z.: Jeśli chodzi o zainteresowania i hobby to od lat moją niezmienna miłością jest fotografia. Najbardziej lubię fotografie przyrody oraz astrofotografie. Fotografia przyrody towarzyszy mi od kiedy pamiętam. W moim rodzinnym mieszkaniu był pokój wielkości 6m2 i namówiłem rodziców, aby zrobić tam ciemnie fotograficzną. Do tej pory mam czarno-białe klisze pełne zdjęć przyrody i górskich wycieczek. Później przerobiłem ciemnię na pierwszą siedzibę firmy. Astrofotografią zacząłem nieśmiało interesować się 4-5 lata temu. Szybko okazało się, że czym daje w las tym trudniej, ale ciekawiej. W chwili obecnej mam 4 teleskopy i chyba przesadnie dużą liczbę planów astrofotograficznych.
A.K.: A co z przebiegiem pracy zawodowej?
M. Z.: Przebieg mojej pracy zawodowej dotyczy głównie rozwoju firmy, którą założyłem w 2006 roku. Zaczynałem skromnie w pokoju wielkości dużej szafy w mieszkaniu moich rodziców gdzie też mieszkałem. Postawiłem tam używaną drukarkę do wizytówek, które oferowałem chodząc jak akwizytor od jednej małej firmy do drugiej. Później przyszła kolej na wynajęcia pierwszego biura i zatrudnienie pierwszego pracownika. Z czasem zespół powiększył się do 10 osób, a park maszynowy wzbogacił się o wiele nowoczesnych maszyn. Od 2017 roku firma ma własną siedzibę, gdzie na powierzchni 300m2 wykonujemy produkcję reklamową i projektydla znanych marek oraz dla branży deweloperskiej i budowlanej. Otacza mnie wspaniały i doświadczony zespół. Jeżdżąc po Wrocławiu widzę wiele naszych realizacji w przestrzennej strukturze miasta. Przez 20 lat uzbierało się tego całkiem sporo.
Dodam jeszcze, że zawsze starałem się, aby praca zawodowa nie przysłaniała mi całego świata. Życie oferuje zbyt wiele wspaniałych rzeczy na innych polach, aby praca przyćmiewała całą resztę. Staram się, świadomie dysponować czasem, ponieważjest to taki zasób w życiu, którego nie da się dorobić, dokupić, znaleźć na ulicy. Czas z jednej strony jest za darmo, ale z drugiej strony jest najbardziej bezcennym zasobem i co ważne równym dla wszystkich ludzi.Tylko od nas zależy jak go zagospodarujemy.
A.K.: Jakie były najwspanialsze podróże w tym zagraniczne, czy też turystyczne?
M. Z.: Podróżą, którą wspominam najlepiej i miała na mnie duży wpływ to wyprawa do Birmy za namową mojego szwagra Pawła. Paweł perfekcyjnie wyczuł historyczne okno jakie otworzyło się w Birmie dla turystów w 2016 roku. Miałem okazję zobaczyć odizolowany kraj, który przez dekady był zamknięty dla turystów. Moje wrażenie jest takie, że ludzie żyli tam skromnie ale godnie i chyba szczęśliwie. Rodziny mieszkające na prowincji utrzymywały się z małych połaci ziemi. Ten kawałek ziemi, żywił i dawał schronienie całej wielopokoleniowej rodzinie. W moich oczach dawał im też elementarne poczucie stabilizacji i pewności jutra. Po powrocie z Birmy miałem jasne postanowienie, też chce mieć poczucie stabilizacji wynikacie z faktu posiadania swojego „kawałka podłogi” W ciągu 8-miu miesięcy od powrotu z Birmy, załatwiłem kredyt i kupiłem budynek pod dalszy bardziej stabilny rozwój firmy.
A.K.: Czy przynależność do Polskiego Towarzystwa Meteorytowego przynosi Ci satysfakcję?
M. Z.: Kiedy na poważnie zacząłem interesować się meteorytami i chciałem podejmować decyzje o kupnie pierwszych kawałków pozaziemskiej materii potrzebna była mi sprawdzona wiedza o klasyfikacji meteorytów, sposobach ich rozpoznawania itp. W tamtym czasie większość tropów na Internecie prowadził do dwóch nazwisk Andrzej Pilski oraz Jan Woreczko. Obaj Panowie byli członkami Polskiego Towarzystwa Meteorytowego i stało się jasne, że to właśnie tam powinienem szukać rozwoju i wiedzy na temat meteorytów. Po przeczytaniu dostępnych książek i zdobyciu solidnej dawki wiedzy dostałem rekomendację od Andrzeja Pilskiego i Tomka Jakubowskiego co skutkowało przyjęciem mnie do grona członków Polskiego Towarzystwa Meteorytowego. Chodziłem dumny jak paf, że mi się udało i do tej pory mi się to udziela (uśmiech).Towarzystwo okazało się dokładnie tym na co liczyłem. Poznałem tam wielu fantastycznych ludzi, zacząłem jeździć na poszukiwania, poznałem kolekcjonerów, naukowców, pasjonatów. Wspaniała mieszanka z meteorytową szajbą. Pozytywnych aspektów uczestnictwa w PTMet jest bardzo wiele. Dla mnie bardzo wartościowe okazało się słuchanie doświadczeń i opowieści weteranów Polskiej Meteorytyki. Opowieści Pani Jadwigi Biały, Andrzeja Pilskiego, Kazimierza Mazurka lub Mariana Stępniewskiego to dla mnie niezwykłe i bardzo cenne doświadczenie. Idea spotykania się na żywo kilku pokoleń pasjonatów na jednym gruncie zainteresowania uważam za coś niezwykle cennego.
A.K.: Co dla Ciebie jest ważne w Twojej przygodzie z meteorytami?
M. Z.: Odpowiem może dziwnie, ale po latach okazało się, że najważniejsza sprawa w przygodzie z meteorytami to ludzie. Pasja meteorytowa okazała się drzwiami do poznania wielu wspaniałych ludzi, a także zawarcia przyjaźni. Poszukiwania meteorytów to nie tylko uroki polowania na pozaziemską materię, ale to także wydarzenia towarzyskie, na których spotykam te same uśmiechnięte twarze i stały powitalny tekst: „Cześć, masz coś? „
Dla mnie meteoryty to nie tylko wspaniała wiedza naukowa, ale też rodzaj piękna. Uważam, że meteoryty jak każda piękna rzecz powinna być odpowiednio eksponowana. Od lat projektuje i wykonuje ekspozytory na meteoryty. Prób było sporo, bardzie i mniej udanych, ale lubię majsterkowanie więc jak wyjdzie coś ładnego to się cieszę, a jak pomysł idzie w kubeł to przynajmniej miło spędziłem czas.
A.K.: Czy poszukujesz meteorytów w terenie?
M. Z.: Tak, od 5 lat staram się jeździć na poszukiwania meteorytów. Do tej pory zaliczyłem około 20 wyjazdów ale szczęście dopisało mi tylko pod Berlinemgdzieodnalazłem dwa fragmenty meteorytu Ribbeck (8 gramów i 3 gramy). Wydaje się, że są to momenty, które pamięta się do końca życia. Wspaniała sprawa, polecam każdemu.
A.K.: Czy popularyzujesz już zdobytą wiedzę o meteorytach?
M. Z.: Kolejny aspekt mojej przygody z meteorytami wyszedł przypadkowo, dzięki splotowi różnych okoliczności i wsparciu wspaniałych ludzi dostałem szansę popularyzacji wiedzy o meteorytach i astrofotografii. Szczególnie wartościowe są dla mnie spotkania organizowane przez wrocławskie Centrum Aktywności Lokalnej ( CAL) Ołtaszyn i wrocławski Klub Ojca, gdzie prowadzę spotkania o meteorytach i astrofotografii dla Ojców z dziećmi. Pomaga mi w tym moja siedmioletni córka Zosia, a same spotkania cieszą się sporym zainteresowaniem. Uczymy dzieci i ich ojców jak rozpoznawać meteoryty, oglądamy skały księżycowe i sprawdzamy czy meteoryt rzeczywiście jest cięższy niż ziemska skała. Dodam, że z moją partnerką Magdą wychowujemy wspólnie naszą wspaniałą córkę Zosię. Zosia dzięki temu, że jest moją asystentką na spotkaniach edukacyjnych, na których opowiadamy o meteorytach innym dzieciom już teraz mogłaby starać się członkostwo w PTMET. (żarcik)
A.K.: Jakie masz plany na przyszłość?
M.Z.: Powiem bardziej o marzeniach niż planach ale może w przyszłości z marzeń będą plany. Mam nadzieję, że kiedyś zostanę poszukiwaczem meteorytów ale takim, który wędruje po całym świecie w poszukiwaniu tych kosmicznych okruchów. Już się przekonałem, że to wspaniała przygoda, a jednocześnie sposób na podróżowanie i poznawanie ciekawych ludzi.
Dziękuję za rozmowę.
Na zakończenie chciałbym serdecznie podziękować za ten wywiad Michałowi Zimnemu i życzyć mu dalszych odkrywczych sukcesów, aktywności społecznej oraz samych pogodnych dni w życiu osobistym a przede wszystkim spełnienia swoich dalszych planów oraz marzeń naukowych.
Na zdjęciu tytułowym Michał Zimny z córką i polskim meteorytem Baszkówka.
Poniżej powiązane artykuły i wywiady z członkami Polskiego Towarzystwa Meteorytowego:
/https://pressmania.pl/prof-dr-hab-andrzej-muszynski-badacz-meteorytow-a-w-szczegolnosci-meteorytu-morasko/






Zostaw komentarz