Prof. dr hab. Tadeusz Andrzej Przylibski pracuje na Politechnikce Wrocławskiej, Wydział Geoinżynierii, Górnictwa i Geologii w Katedrze Górnictwa. Jest cenionym naukowcem. W kręgu jego zainteresowań naukowych jest geochemia, kosmochemia, mineralogia, petrologia, hydrogeologia, surowce pozaziemskie oraz  naturalne izotopy promieniotwórcze w środowisku..Posiada wiele publikacji naukowych.  Od szeregu lat jest m.in. prezesem Polskiego Towarzystwa Meteorytowego (PTMet) 

Na pytanie kiedy tak naprawdę pojawiło się zainteresowanie meteorytami?

Profesor odpowiada: „Obecność meteorytów odnotowałem w moim życiu po raz pierwszy w literaturze science-fiction, którą się zaczytywałem w końcowych latach podstawówki i w liceum. Meteoryty były fajne, bo potrafiły zniszczyć każdy statek kosmiczny i w ogóle mogły narobić wiele szkody, przenosiły jakieś ślady życia, obce istoty. Fajne były. I w ogóle mi nie przeszkadzało, że w zasadzie to były meteory i zupełnie ich nie odróżniałem od meteorytów”.

A.K.: Jednak kiedy tak na poważnie odezwała się nutka odkrywcza naukowca?

T.A.P.: Mam umysł, który lubi funkcjonować w uporządkowanym świecie, używać dobrze zdefiniowanych pojęć. Nic mnie tak nie irytuje, jak brak logiki wypowiedzi, którą obserwuję coraz częściej. Im kto mniej logicznie i odpowiedzialnie się wypowiada, tym wyższe stanowisku w tym kraju zajmuje. Smutne to, ale tacy, ubodzy umysłowo ludzie mnie w ogóle nie interesują. Moja wyobraźnia potrzebuje logicznych zabaw i łamigłówek, do czego język polski świetnie się nadaje z jego skomplikowaną gramatyką, frazeologią, semantyką etc. Dlatego m.in. zająłem się „Meteorytem?” z Muzeum Regionalnego w Jaworze. Przeszkadzał mi i męczył mnie ten znak zapytania. Po kilku latach udało się zlikwidować znak zapytania i ustalić dokładne pochodzenie pseudometeorytu Jawor. Do dzisiaj władze muzeum mają mi chyba to za złe. Kilka lat badań za własne pieniążki, zaangażowanie w te badania jeszcze kilku osób i nawet „dziękuję”, mimo że wyniki są zaskakujące i dla muzeum także powinny być bardzo interesujące. Dostali piękny zabytek hutnictwa miedzi…, ale stracili meteoryt… Wielokrotnie wcześniej i później przekonywałem się w życiu, że nie ma to jak komuś „dobrze zrobić”…

A.K.: Czyli praca zaczęła się od porządków?

T.A.P.: Potrzeba porządkowania wiedzy, zwłaszcza swojej, zaowocowała także artykułem w naszych Rocznikach PTMet dotyczącym potrzeby wprowadzenia nowoczesnych, a przede wszystkim precyzyjnych definicji pojęć „meteoryt”, „meteor”, „meteoroid”. Znowu zrobiłem coś dla siebie, a czy dla kogokolwiek będzie to użyteczne i czy się z moimi przemyśleniami zgodzi, to już zupełnie inna kwestia.

A.K.: Co jest najtrudniejsze w pracy naukowej?

T.A.P.: W pracy naukowej najtrudniejsze jest przekonanie innych do swoich racji, do słuszności własnych tez i argumentów. Dlatego nie lubię pisać publikacji. Dla mnie najbardziej pociągające jest pokonywanie własnej niewiedzy, zdobywanie, uzupełnianie informacji, układanie tych informacji w porcje wiedzy, bo o całości ciężko jest nawet pomyśleć, a co dopiero się wypowiadać. Musiałbym żyć ze 200 lat, żebym był w stanie zrobić sobie porządek z tym, co wiem, uzupełnić to czego nie wiem i poskładać z tego taki porządek, który by mnie nie denerwował. Tyle tylko, że w tym czasie powstanie mnóstwo nowej wiedzy, informacji i tak można w nieskończoność. Zresztą meteoryty świetnie się nadają do robienia chaosu w mojej głowie, i mozolnego porządkowania wiedzy kawałeczek po kawałeczku.

A.K.: W jaki sposób następuje pozyskiwanie okazów do badań? 

T.A.P.: Nigdy nie wykazywałem zdolności handlowych, jestem pewien, że każdy biznes, który bym otworzył upadłby z kretesem. Nie umiem zarabiać na rzeczach używanych, na meteorytach „macanych”, rżniętych i polerowanych także. Zawsze łatwiej jest mi komuś coś dać, niż sprzedać. Nie umiem sprzedawać, a negocjacje cenowe są dla mnie najbardziej nieprzyjemną czynnością związaną z moją pracą. Nigdy nie będę dealerem meteorytów. Pewnie dlatego też pozyskiwanie okazów do badań przychodzi mi z trudem, bo nie potrafię się targować, zwłaszcza gdy widzę coś dla mnie interesującego. Kolekcjonerem też nie jestem, bo kolekcja powinna być pełna, skończona, pokazująca jakiś kompleksowy obraz. Bliskim osiągnięcia tego jest chyba Kaziu Mazurek, a może i inni także, ale ja do tego też się nie nadaję. Za drogo by mnie to kosztowało, wyjaśniałem już dlaczego. Na poszukiwacza również się nie nadaję, bo kiedy po całym dniu szukania niczego bym nie znalazł, to miałbym poczucie straty, zmarnowania czasu, w którym mogłem zrobić mnóstwo interesujących rzeczy. Poszukiwanie dla mnie ma sens jako forma relaksu, kiedy nastawiam się z góry na to, że trochę połażę, niczego nie znajdę – po prostu odpocznę. Minerałów szukam dokładnie na tej zasadzie, zresztą dawno tego nie robiłem, dlatego Wilkanówko będzie doskonałą okazją do tego, aby sobie przypomnieć jak przyjemnie jest nic nie robić w terenie i nie żałować, że niczego się nie znalazło. Dla mnie pozostaje zatem chęć kolekcjonowania wiedzy, jej uzupełniania, zdobywania choćby niewielkich jej porcji samemu. Ostatnio odkryłem także, że najlepiej wychodzi mi pokazywanie komuś innemu palcem, co gdzie i jak odkrywać, dlatego konsekwentnie coraz częściej kolekcjonowanie informacji zostawiam młodszym. Dla mnie najciekawsze jest składanie mozaiki w jakiś obraz, pokazujący jak największy wycinek czegoś logicznego i zrozumiałego. Czasem przyjemnie jest to komuś wyjaśniać, tłumaczyć, ale trudno znaleźć odpowiednie audytorium, czas. Dlatego robię to dla siebie, a potem z obowiązku coś publikuję, referuję. Niestety lenistwo jest cholernie przyjemne. Od kiedy pamiętam byłem leniem, bo lubię żyć przyjemnie, a mam to szczęście, że mam na tyle inteligencji, że na to lenistwo mogę sobie pozwolić czasem, nie odstając od innych, którzy na sukcesy znacznie ciężej muszą pracować. Trochę mi ich szkoda, a trochę im zazdroszczę.Może naukowo byłbym w zupełnie innym miejscu, gdybym był pracowity jak pszczółka, mrówka (ja jak pszczółka – czy ktoś, kto mnie zna jest w ogóle w stanie to sobie wyobrazić?). Na szczęście w Polskim Towarzystwie Meteorytowym jest miejsce dla wszystkich, w sensie poszukiwaczy, dealerów, kolekcjonerów i leniuchów, a także bimbrowników, smakoszy, konstruktorów pił i nie pił, etc. z czego się bardzo cieszę.

A.K.: Od jakich meteorytów zaczęły się poważne badania naukowe?

T.A.P.: W związku z koniecznością swoje zainteresowanie meteorytami zaczynałem od chondrytów zwyczajnych. Są tanio dostępne do badań i klasyfikacji. Do dzisiaj uważam, że są to niezwykle interesujące obiekty badań. Przez uwarunkowania w pracy musiałem pokombinować jak na uczelni technicznej prowadzić podstawowe badania. Wyszło, że na wydziale górniczym zajmę się po prostu potencjałem surowcowym, złożowym innych ciał Układu Słonecznego. Poniekąd się udało, bo badania prowadzimy, ale nadal na Wydziale traktowani jesteśmy jak piąte koło u wozu, z wyjątkiem kilku dni kiedy trzeba zwabiać abiturientów, znaczy kandydatów na studia u nas. Wówczas meteoryty i górnictwo pozaziemskie ponoć działają magnetycznie na część młodych ludzi. Mnie to nie przeszkadza, a dzięki temu, że życie mnie do tego zmusiło uważam się, bardzo nieskromnie, za prekursora, pioniera, inicjatora, demiurga () badań z zakresu pozaziemskiego górnictwa, kosmicznego górnictwaw Polsce. Tego ostatniego określenia nie lubię, bo za bardzo kojarzy się z przestrzenią w większości „pustą”, w której górniczej aktywności jest nie po drodze. I znowu moja precyzja wyrażania myśli optuje za pozaziemskim górnictwem, bo kosmiczne… w zasadzie jest też na Ziemi, która jest przecież częścią Kosmosu.

A.K.: Jeżeli chodzi o górnictwo pozaziemskie to czego konkretnie dotyczą prace naukowe?

T.A.P.: Zaczęło się od chondrytów zwyczajnych, ich ciał macierzystych, ich genezy, np. artykuły o Baszkówce i kilka o Sołtmanach, plus kilka o innych chondrytach. Dalej to kontynuuję wspólnie z zespołem, który nigdy nie był większy niż trzyosobowy… Zaczynamy także rozważać aspekty złożowe i zasobowe planetoid macierzystych chondrytów zwyczajnych, a skały z nich pochodzące traktujemy jako rudę. Chyba jako pierwsi w świecie piszemy o rudzie chondrytowej. Jest nią w naszym rozumieniu skała macierzysta chondrytów zwyczajnych, zwłaszcza chondrytów H. Jest to chondrytowa ruda Fe, Ni i Co, a być może także Cu i innych metali. Pracujemy nad jej przeróbką w celu uzyskania czystych metali. Zapowiada się ciekawie, tym bardziej, że pierwsze pozytywne, zachęcające wyniki już mamy i przygotowujemy je do publikacji.

A.K.: Czy w kręgu badań są też chondryty węgliste?

T.A.P.: Gdzieś w międzyczasie chyba jakiś artykuł o chondrycie węglistym także popełniłem, jako współautor. Na razie był to epizod tylko, bo w Polsce brakuje narzędzi do zaawansowanych badań takiej materii.

A.K.: Nad czym obecnie trwają prace naukowe?

T.A.P.: Najnowsza zabawka, to Księżyc. Dziadkowie i rodzice opowiadali mi, że jak miałem lat kilka, bardzo niewiele, to lubiłem w piłkę grać i patrzyć na Księżyc, zwłaszcza w pełni. Musiał mnie fascynować od zawsze, bo nawet już wówczas nazywałem go KENTO. W każdym razie tak mówiłem, kiedy go widziałem, może miało to oznaczać „gdzie to?”. Nie wiem. Teraz poznaję genezę i budowę naszego naturalnego satelity oraz jej rozwój w czasie. Jestem zauroczony tymi pracami, zwłaszcza że da się to połączyć z badaniami meteorytów. Na razie opublikowałem z Kolegami dwa artykuły – oba ogólnodostępne w języku polskim, co bardzo cieszy. Teraz pracujemy nad dwoma kolejnymi zagadnieniami: zasobami surowców naturalnych w regolicie księżycowym i skałach Księżyca oraz nad naturalnymi analogami regolitu. Chcemy, aby w Polsce rozpoczęła się produkcja analogów regolitu księżycowego dla potrzeb badań i testów kombinezonów, maszyn, urządzeń i elementów konstrukcji, jakie niebawem będą „cywilizować” Srebrny Glob. Strasznie intrygujące i fascynujące prace, na które nie mamy praktycznie żadnych źródeł finansowania… znaczy jak zwykle.

A.K.: Czy oprócz próbek księżycowych są plany badania innych meteorytów z innych ciał niebieskich?

T.A.P.: No i na koniec dostałem, co rzadko się zdarza, darmowe próbki do badań. Mistrzowsko cienko wycięte, ale nie pożałowane, płytki meteorytu sklasyfikowanego jako Eucrite-melt breccia. Intrygujące są zwłaszcza porowate fragmenty tego bazaltu z Westy(?)… raczej nie pumeks, a lawa poduszkowa… fajnie, ale oceanów na Weście nikt się nie spodziewa raczej… zapowiada się kolejna fajna zabawa w badania nieziemskiego bazaltu, obok bazaltów księżycowych… Ktoś (znacznie większy, mądrzejszy, nieosiągalny), gdzieś składa i rozkłada mi zabawki (mam takie przeczucie, że nic nie dzieje się bez przyczyny), że tylko brać się do zabawy, żeby jeszcze od czasu do czasu woreczek z kasą przy piaskownicy, dla lepszej zabawy podrzucił.

A.K.: Czy Profesor ma jakieś hobby?

T.A.P.: To wszystko, to moje hobby, niejako obok pracy zawodowej geologa, hydrogeologa, geochemika, mineraloga, petrografa, nauczyciela akademickiego. Na co dzień w pracy naukowej, dydaktyce uniwersyteckiej, w praktyce geologicznej zajmuję się izotopami promieniotwórczymi w środowisku, ich wykorzystaniem, zastosowaniem, ochroną radiologiczną, wodami podziemnymi, w tym leczniczymi (ich, poszukiwaniem, dokumentowaniem, eksploatacją, badaniem), gazami towarzyszącymi wodom podziemnym (CO2, He, H2, CH4, Ar, H2S), a uczę także mineralogii, petrologii, geochemii, ochrony przed promieniowaniem jonizującym i podstaw geologii. Nie ma tu miejsca na meteoryty, ale jakoś znajduję i na nie czas. I wszystko to, co robię mnie interesuje. Czasem jestem dla kogoś autorytetem, rzeczoznawcą, ekspertem, nauczycielem, a często także głupkiem, niewykształconym imbecylem, itp. (tu mógłbym przytoczyć wiele barwnych epitetów z internetów), co w czasach wszechwiedzącej i nie uznającej autorytetów gimbazy, zwłaszcza w internetach ani mnie nie dziwi, ani nie oburza, ani nawet nie obraża(traktuję to z politowaniem), jedynie martwi, czy znajdą się na tyle mądrzy, którzy zechcą wiedzę dzielić i pomnażać, a nie tylko z niej kpić, przedkładając nad nią wiarę we własną nieomylność i wszechwiedzę, co jest zaprzeczeniem i wiary w religijnym znaczeniu i nauki w znaczeniu naukowym.

A.K.: Czy są też plany czy też marzenia związane z pracą naukową?

T.A.P.: Chciałbym, aby moje (nasze) wciąż pionierskie w Polsce i jedne z pierwszych w świecie prace z zakresu górnictwa pozaziemskiego, a ściślej złożowych aspektów geologii surowców pozaziemskich, zostały docenione, a przede wszystkim, aby były rozwijane i finansowane, jeśli chcemy być państwem nowoczesnym, zaawansowanym technologicznie. Chciałbym także, aby w Polsce nauka o planetach (Planetary Science), planetologia zaczęła się rozwijać, aby nie był to tylko niewielki dodatek do geologii na kilku uniwersytetach, ale samodzielna dyscyplina naukowa, która w krajach rozwiniętych z powodzeniem funkcjonuje od wielu już lat. Fajnie byłoby, aby ze dwa, trzy silne ośrodki nauki o planetach (a w tym i meteorytyki) powstały i były odpowiednio wspierane finansowo nie tylko przez środki państwowe, ale także pochodzące z przemysłu, od prywatnych przedsiębiorców. Nie mam wątpliwości, że byłaby to inwestycja w zasobną przyszłość Polski.

A.K.: Jakieś wnioski i ocena dotycząca Polskiego Towarzystwa Meteorytowego?

T.A.P.: Uważam, że wobec tego, co już powiedziałem, działalność PTMet ma sens, a nawet jest bardzo potrzebna. Sądzę, że nie tylko ja czuję potrzebę spotykania się na corocznych konferencjach i seminariach, a nawet myślę, że im częściej, tym przyjemniej. Dlatego nieco zazdroszczę tym, którzy mają czas jeździć na giełdy, czy poszukiwania. Moje zawodowe zaangażowanie w różne badania i prace nie pozwalają mi na to. Uważam także, że nasze czasopismo Acta Societatis Metheoriticae Polonorum zasługuje na jak najszersze rozpropagowanie i promowanie. Bez względu na uwarunkowania polityczne jest to czasopismo niezwykle potrzebne teraz, a będzie jeszcze bardziej, kiedy nastąpi rozwój meteorytyki i nauk o planetach w Polsce. Oby stało się to jak najszybciej. Redakcji Roczników PTMet zawsze i nadal życzę jak najlepiej i myślę, że nadchodzi czas, aby jeszcze bardziej profesjonalnie je wydawać, co będzie możliwe po pozyskaniu jakiegoś strategicznego partnera, sponsora. Trzeba zakasać rękawy i szukać finansowania, bez którego dalszy profesjonalny rozwój jest niemożliwy, mimo ogromu pracy wkładanej przez redakcję, recenzentów i autorów, niestety na zasadzie wolontariatu.

A.K.: Na koniec czego Profesor życzy wszystkim członkom Polskiego Towarzystwa Meteorytowego?

T.A.P.: Wszystkim meteorytofilom w czas Wielkanocny jaj jak berety, beretów jak meteoryty, meteorytów jak… najwięcej.

 Na zakończenie chciałbym serdecznie podziękować za ten wywiad Prof. dr hab. Tadeuszowi Przylibskiemu i życzyć mu  dalszych odkrywczych sukcesów, aktywności społecznej oraz samych pogodnych dni w życiu osobistym a przede wszystkim spełnienia swoich dalszych planów oraz marzeń naukowych.

Więcej informacji na temat publikacji Prof. Przylibskiego można znaleźć –  http://wiki.meteoritica.pl/index.php5/Bibliografia/Przylibski_Tadeusz_Andrzej 

Poniżej powiązane artykuły i wywiady z członkami Polskiego Towarzystwa Meteorytowego:

http://pressmania.pl/andrzej-pilski-astronom-z-pasja-chodzenia-i-biegania-boso/

http://pressmania.pl/prof-szymon-kozlowski-naukowiec-sukcesu/

http://pressmania.pl/andrzej-kotowiecki-polskie-towarzystwo-meteorytowe-moje-wspomnienia-dokonania-i-pasja/

http://pressmania.pl/marek-i-beata-wozniak-vel-jan-woreczko-i-wadi/

http://pressmania.pl/dr-agata-krzesinska-kobieta-naukowiec-z-kosmiczna-wiedza/

http://pressmania.pl/profesor-lukasz-karwowski-1945-2022-niedokonczony-wywiad/

http://pressmania.pl/wieslaw-czajka-oficer-geolog-geodeta-czlonek-polskiego-towarzystwa-meteorytowego/

http://pressmania.pl/dr-inz-katarzyna-luszczek-utalentowana-kobieta-naukowiec-badajaca-meteoryty-pod-wzgledem-przyszlej-gorniczej-eksploatacji-kosmosu/

http://pressmania.pl/dr-roksana-mackowska-zalozycielka-firmy-edukacyjnej-geouniwersytet/

http://pressmania.pl/prof-andrzej-manecki-jeden-z-najwybitniejszych-mineralogow-w-polsce/

http://pressmania.pl/tomasz-kubalczak-jego-zyciowa-przygoda-z-meteorytami/

http://pressmania.pl/agnieszka-mirek-gurdziel-ceniaca-sobie-przynaleznosc-do-meteorytowej-spolecznosci/?fbclid=IwAR1RqZgCLAf4MXYaMw22ECf_x3gapkNXAnPqEdOPoGMN_nQ1Df6IZlLQTt4

https://pressmania.pl/jaroslaw-morys-milosnik-muzyki-turystyki-i-poszukiwacz-meteorytow/

https://pressmania.pl/pawel-zareba-grafik-meteoryciarz-webmaster-bolidziarz/

https://pressmania.pl/tomasz-oglaza-ekonomista-meteoryciarz/?fbclid=IwAR2tD7m3Pi8M2qUpX4QAMumZuJk9afQj7hMNg-ziphwvHjzOxaNBQxtW4Gg

https://pressmania.pl/jerzy-strzeja-kolekcjoner-meteorytow-skamielin-i-zapalony-milosnik-astronomii/

https://pressmania.pl/janusz-kosmowski-astronom-amator-poszukiwacz-i-kolekcjoner-meteorytow/

https://pressmania.pl/dr-tomasz-jakubowski-geolog-poszukiwacz-i-kolekcjoner-meteorytow/?fbclid=IwAR3xcvLg126WXTA5V3cclCrPxGAPbpSUCv2WD2EAjNGY3xhXEtji7AABgzA

https://pressmania.pl/aleksander-blasiak-mlody-kolekcjoner-i-poszukiwacz/

https://pressmania.pl/maksymilian-jakubczak-kolekcjoner-i-poszukiwacz-meteorytow/