O świcie wybrałem się do lasu na kurki, które u nas nazywane są „pliskami”. Nazbierałem ze dwa kilo. Będzie „na butyłku”. Niedługo pojawi się więcej plisok i innych grzybów. W zimie na drzewach były „inie” czyli szadź, co zwykle wróży grzybowy urodzaj w lecie. Wszyscy wtedy polecą do lasu, nawet obłożnie chorzy staruszkowie. Poszedłem do sklepu, gdzie sprzedałem grzyby i kupiłem to co trzeba. Niewiele sklepów ostało się w okolicy a sklepowa mówi, że i u nas niedługo zamkną. Handel został u nas przejęty przez obwoźne sklepy na kółkach.

Wkładam „butyłku” za pazuchę i idę do „Kwiata”. To stary muzykant a jego mieszkanie pełni u nas rolę lokalu całodobowego. Z wódką można tam wpaść nawet w środku nocy. Akurat przyjechał tam chłop z sąsiednich Lewosz z lochą do pokrycia przez kwiatowego knura. Tyle ten knur ma teraz pociechy z życia, bo inspektorzy zmusili Kwiata, by trzymał świnie w zamknięciu. Do niedawna Kwiat chował świnie jak za dawnych czasów – chodziły swobodnie i pasły się w lesie. A mięsko jakie! I sało na pięć palców!
Była czasem z tego kupa śmiechu. Były kiedyś tutaj zabawy co sobotę ( to też już niestety przeszłość). Raz przyjechali ludzie z Dasz i patrzą a pod świetlicą dzik! Odyniec! Okazało się, że to kwiatowy knur, wytarzany w błocie.

Po dopuszczeniu lochy do knura, obowiązkowy jest barysz. Barysz to poczęstunek, z wódką w roli głównej, związany z transakcją handlową. W dawnych czasach barysz był nieodzownym elementem zawarcia umowy. Bez baryszu po prostu nie było kupna i sprzedaży. U nas barysz dotrwał do dzisiejszych czasów jako miły zwyczaj. Barysz stawiany jest przez kupującego. Obowiązuje tym bardziej w przypadku darmowych dobrosąsiedzkich przysług.

Kwiat przy „baryszowym” stole zaczął śpiewać a my razem z nim, piosenki polskie, ukraińskie, rosyjskie. Właściciel lochy się skrzywił.

– Przecież to nie wesele, tylko lochę do knura dopuściliśmy. Nie wypada hucznej zabawy robić!

Początkowo się zgodziliśmy, ale za jakiś czas znów zaczęliśmy śpiewać. Toż wesela tu są rzadkością, dużo częściej mamy tutaj pogrzeby. Trzeba więc wykorzystać także to świńskie wesele do zabawy!

 

WAŃKA Z DOLINY PULWY
POWIEŚĆ W ODCINKACH

Zakończyłem pisanie kolejnej kresowej powieści w odcinkach.

Postać Wańki, głównego jej bohatera, ma swój pierwowzór w osobie ś. p. Wańki Bomko z Wólki Nurzeckiej. Choć to powieść, a nie biografia, każda strona przesiąknięta jest autentyzmem kresowych losów. To hołd dla ludzi z Doliny Pulwy, na pograniczu Podlasia i Polesia – tych, których już nie ma, a którzy stworzyli duszę tej ziemi.

ODCINEK 1

PIJAK CO UDAWAŁ PIJAKA

ODCINEK 2

STRASZNY SEN WAŃKI

ODCINEK 3

SĘDZIA ZNAD PULWY

ODCINEK 4

PO SWOJOMU

ODCINEK 5

WAŃKA BACZYŁ BOHA

ODCINEK 6

NADIEŻDA Z SOLIDARNOŚCI

ODCINEK 7

REMONT, IMPREZA I WYNALAZKI

ODCINEK 8

W POSZUKIWANIU ROGÓW

ODCINEK 9

BARYSZ JAK ŚWIŃSKIE WESELE

ODCINEK 10

WIELKIE ODCHODZENIE

ODC. 11

WIELKI LOT

ODC. 12

BĘDĘ ZAGLĄDAŁ PRZEZ OKNO

Jeśli bliskie są Wam kresowe klimaty, gwara, humor podszyty nostalgią i opowieści o ludziach „z krwi i kości” – ta powieść jest dla Was.

Zachęcam do czytania, komentowania i udostępniania dalej – niech historia Wańki poniesie się szeroko.